Albo życie, albo śmierć

0

Przed tygodniem w wieku 96 lat zmarł major Andrzej Kiszka ps. Dąb, pochodzący z naszego regionu najstarszy żołnierz wyklęty. Honorowany przez władze państwowe, nie doczekał jednak przed śmiercią kasacji wyroku z 1962 roku.

W 2006 r. dostałem na pamiątkę od Andrzeja Kiszki, mieszkańca wsi Sienno Dolne w Zachodniopomorskiem, małe zdjęcie z dedykacją. Znałem już wtedy niezwykły życiorys tego partyzanta, o którego wojennych i powojennych losach najwięcej wiedzieli mieszkańcy rodzinnej Maziarni, w której przyszedł na świat w 1921 r., i okolic Huty Krzeszowskiej w gminie Harasiuki. Mnie o „Dębie” wiele opowiedział Skarbimir Socha „Jaskółka”, pochodzący z Rudnika nad Sanem, oficer Narodowej Organizacji Wojskowej i więzień polityczny PRL.

To była opowieść wręcz nieprawdopodobna. Dlatego, kiedy później oglądałem zdjęcie starszego mężczyzny o twardym spojrzeniu, przewijała mi się przed oczami opowieść o oddziale antykomunistycznym Adama Kusza „Garbatego”, w którym „Dąb” walczył aż do likwidacji grupy w 1950 r. w Lasach Janowskich. I o ośmiu latach ukrywania się przed bezpieką w leśnym bunkrze pod wsią Ciosmy, oraz o więzieniu, do którego trafił w 1962 r., a wyszedł dziewięć lat później… (wel)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.