Cały świat na wyciągnięcie ręki [W najnowszym TN]

0

Miała studiować medycynę, ale wybrała szkołę policyjną. A później skończyła jeszcze bezpieczeństwo wewnętrzne i ekonomię. Ale zamiast realizować się w którymś z tych zawodów lata po świecie z aparatem fotograficznym i spełnia marzenia nowożeńców. Albo pracuje na planie filmowym. Poznajcie Renatę Trybułę – dziewczynę, która jest dziś jednym z najlepszych ambasadorów gminy Gorzyce.

Ogromną rolę w życiu Renaty odegrała jej nieżyjąca już mama. Od początku mocno wspierała rozwój fotograficznej i filmowej pasji córki. Nie żałowała czasu ani pieniędzy. Gdyby nie jej zaangażowanie ten tekst pewnie nigdy by nie powstał. – Mama prowadziła w Gorzycach sklep fotograficzny. Nie robiła zdjęć, ale je wywoływała i sprzedawała aparaty. A ja, chodząc między półkami, fascynowałam się tym sprzętem
– wspomina Renata. – Chciałam próbować jak działają coraz to nowsze aparaty. Chciałam robić zdjęcia. A ona mi pozwalała. Nieraz miałam możliwość wypstrykania całej kliszy na swoje potrzeby. Pozwalała, żeby ta pasja się we mnie rozwijała. Pierwszy film z wesela Renata nakręciła w wieku 15 lat. Zmontowała go na komputerze i zaniosła pannie młodej, swojej znajomej. – Nie mogła nawet obejrzeć tego do końca, bo się wzruszała i płakała. A ja się peszyłam. Dla mnie to było proste, a dla niej to było „coś. Wtedy pomyślałam, że może powinnam się tym zająć, zacząć robić zdjęcia na ślubach.

ŁYK WOLNOŚCI

Pierwszy cyfrowy aparat dostała od mamy. Pozwalała jej zabierać go do szkoły, chociaż to był drogi i delikatny sprzęt. – Widząc, że nie rozstaję się z tym aparatem, na siedemnaste urodziny mama kupiła mi moją pierwszą profesjonalną lustrzankę cyfrową. Z całym zestawem akcesoriów – lampą błyskową i jasnymi obiektywami. To była naprawdę duża inwestycja. I bardzo trafiona. Od tamtej pory już nie widziała mnie w domu. To było jak spuszczenie psa z łańcucha – opowiada Renata… (rn)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.