Czeka ich katastrofa ekologiczna?

0

DSC_0813Tysiącom hektarów ziemi, na której znajduje się kilkaset gospodarstw i niezliczone ilości sadów, na trenie gmin Koprzywnica, Łoniów i Samborzec, grożą katastrofalne w skutkach podtopienia – ostrzegają tamtejsi samorządowcy. Zapobiec temu może tylko budowa systemu rowów melioracyjnych wokół należącego do Kopalni Siarki „Machów” zbiornika wodnego w Piasecznie. Pytanie tylko kto miałby ją sfinansować?

Temat nie jest nowy. Niebezpieczeństwo nie pojawiło się nagle. Od lat wiadomo było, że prędzej czy później przyjdzie się z nim zmierzyć. Zakładano jednak, że państwo zadba o należyte rozwiązanie problemu – w ramach prac związanych z likwidacją zakładu górniczego. Do tego czasu o utrzymanie odpowiednio niskiego poziomu wody w zbiorniku w Piasecznie miały dbać pompy, stale wypompowujące jej nadmiar do Wisły. Wątpliwości zaczęły narastać, gdy o przejęcie spółki Kopalnia Siarki „Machów” od skarbu państwa zaczął starać się tarnobrzeski samorząd (i kilka miesięcy temu dopiął swego).

Samorządowcy z województwa świętokrzyskiego podejrzewali bowiem, że władze miasta nie będą zbytnio interesować się terenami kopalni leżącymi poza jego granicami i w ich interesie zrobią jedynie tyle, ile będą musiały. A od dłuższego czasu wiadomo było, że finansujący proces rekultywacji terenów pogórniczych Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nie przewiduje możliwości sfinansowania prac melioracyjnych wokół „Piaseczna”. Dziś można prognozować, że prace rekultywacyjne zakończą się w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy (i tym samy dobiegnie końca misja Kopalni „Machów”). Wciąż natomiast brakuje jakichkolwiek konkretów w sprawie odwodnienia.

W wyniku działania kopalni powstał potężny lej depresji, czyli osuszenie terenu obejmujące obszar około pięciu tysięcy hektarów. Są to tereny gminy Łoniów, Koprzywnica i Samborzec. Gdy były to tereny podmokłe, były tam łąki i pastwiska. Po osuszeniu ich to się zmieniło. Nadwiślańskie gleby są bardzo urodzajne, więc zaczęły tutaj powstawać piękne sady. Dziś zajmują one powierzchnię około czterech tysięcy hektarów. Na terenie gminy Koprzywnica powstało też ponad pięćset gospodarstw, w których mieszka ponad półtora tysiąca osób. Są to tereny wsi Krzcin, Łukowiec, Ciszyca, Błonie, Święrzyce i Kamieniec oraz część Koprzywnicy. Wydawano pozwolenia na budowę i ludzie się tutaj osiedlali, budowali zaplecze rolnicze – przechowalnie, chłodnie – przypomina burmistrz gminy Koprzywnica Marek Jońca.DSC_0803

Jak mówi poziom wody w wyrobisku w Piasecznie docelowo ma podnieść się o osiem metrów, w stosunku do obecnego (gdy przestaną pracować pompy). To spowoduje, że podniosą się także wody gruntowe na trenach wokół niego, co może doprowadzić nawet do tego, że w wielu miejscach sady i podwórka zostaną po prostu przykryte wodą. Oczywiście jeśli wcześniej nie powstanie odpowiedni system melioracji, którego częścią ma być miedzy innymi pięciu przepompowni (które w razie potrzeby będą wspomagać zrzut wody do Wisły).

W ubiegłym tygodniu radny powiatu sandomierskiego i zarazem sekretarz gminy Łoniów Andrzej Swajda napisał do prezydenta Tarnobrzega Norberta Mastalerza pismo, w którym  pytał między innymi: kiedy rozpocznie się budowa systemu rowów melioracyjnych wokół wyrobiska w Piasecznie, skąd pochodzić będą pieniądze na tę inwestycję i kto będzie odpowiedzialny za dalsze wypompowywanie z niego wody (i koszty z tym związane), jeśli ten system nie powstanie? Do takiego ruchu sprowokowały go informacje o zamiarze podjęcia przez radę miasta Tarnobrzeg uchwały o wyrażeniu zgody na rozwiązanie spółki Kopalnia Siarki „Machów” (co już stało się faktem), co w niedalekiej przyszłości zaowocuje postawieniem jej w stan likwidacji. Pismo trafiło także do mediów.

Prezydent Tarnobrzega poproszony o komentarz podkreśla, że samorządowcy z województwa Świętokrzyskiego zamiast spoglądać na niego, sami powinni zacząć rozglądać się za źródłem finansowania tej inwestycji.

Wójt Łoniowa, burmistrz Koprzywnicy czy starosta sandomierskim są moimi naturalnymi sprzymierzeńcami w szukaniu rozwiązania dla ich problemu melioracyjnego. Tamtejsi samorządowcy od czasu zmiany właściciela kopalni nie odwiedzili jednak naszego urzędu miasta. Widocznie nie widzą powodu żeby to zrobić. Panowie z województwa świętokrzyskiego nie mogą patrzeć na tę sprawę jedynie przez pryzmat tego, że prezydent Tarnobrzega musi coś zrobić. Nie musi. Nie przejęliśmy akcji kopalni, żeby zbawiać województwo świętokrzyskie. Musimy zrobić tyle, ile zobowiązaliśmy się w umowie z Ministrem Skarbu Państwa. Możemy wspólnie starać się o załatwienie tej sprawy (melioracji wokół zbiornika w Piasecznie – red.), ale do tanga potrzeba dwojga. Niech stara się wojewoda świętokrzyski, marszałek tego województwa, a samorządy gmin Łoniów czy Koprzywnica niech ich wspierają. Przyjmę każdą formę współpracy z samorządami świętokrzyskimi, w aspekcie lobowania w Warszawie. Co nie oznacza, że dziś nie robię tego indywidualnie – mówi N. Mastalerz. – Na razie mamy zapewnione środki na prace rekultywacyjne, w tym na wypompowywanie wody ze zbiornika w Piasecznie i utrzymywanie jej odpowiedniego poziomu. Przejęliśmy kopalnię, żeby wykonać prace rekultywacyjne i zagospodarować Jezioro Tarnobrzeskie. Wykonujemy te zadania zgodnie z umową z NFOŚiGW. W międzyczasie prowadzimy też różne rozmowy: między innymi z ministerstwem środowiska, krajowym i regionalnym zarządem gospodarki wodnej czy z przedstawicielem województwa świętokrzyskiego odpowiedzialnym za meliorację. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu „TN”

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.