Czy ten sen się ziści?

0

jezioro (Medium)Od 1 stycznia br. decyzją ministra administracji i cyfryzacji w oficjalnym obiegu funkcjonować zaczęła nazwa Jezioro Tarnobrzeskie. Znajdziemy ją we wszystkich wydanych w tym roku mapach, atlasach czy przewodnikach turystycznych. Od lat słyszymy, że stworzenie tego akwenu w miejscu pokopalnianego wyrobiska jest dla Tarnobrzega i jego mieszkańców szansą na lepsze jutro. Czy faktycznie? I co to w ogóle oznacza?

Odkąd plan utworzenia w  Machowie sporej wielkości zbiornika wodnego (ponad 450 hektarów lustra wody i nawet 40 metrów głębokości) zaczął nabierać realnych kształtów, mieszkańców naszego regionu zaczęto karmić przeróżnymi wizjami jego wykorzystania i rozwoju. Słowo „szansa” stało się niemal synonimem zbiornika machowskiego, zalewu machowskiego, a dziś Jeziora Tarnobrzeskiego.

Najpierw wszyscy z niecierpliwością czekali, aż wyrobisko wypełni się wodą, by udostępnić je mieszkańcom. Gdy już do tego doszło, coraz częściej zaczęło pojawiać się pytanie, kiedy nad jeziorem powstanie coś więcej niż kawałek plaży oraz kilka budek z  piwem i hot dogami. W międzyczasie trwały dyskusje na temat tego, kto powinien zarządzać akwenem (dziś już wiemy, że należeć on będzie do miasta), a jakiekolwiek inwestycje wokół niego blokował fakt objęcia tego terenu strefą górniczą.

Dziś, gdy w trakcie opracowania jest plan zagospodarowania tej części miasta – wkrótce ma ruszyć budowa stanicy wodniackiej, a  wędkarze negocjują zasady połowu ryb w jeziorze – wydaje się, że jesteśmy u progu prawdziwego otwarcia tego długo zapowiadanego nowego rozdziału w dziejach Tarnobrzega.

Z  wielkim optymizmem i  jednocześnie nadzieją na jezioro spogląda prezydent Tarnobrzega Norbert Mastalerz.

– Zdecydowanie patrzę na jezioro jako na naszą szansę. Niektórzy radni z wyrzutem mówią, że wiąże się to głównie z koniecznością wydania sporych pieniędzy. Tak, ale to taka sama inwestycja, jak budowa drogi, gdzie stopa zwrotu polega na tym, że za chwilę przy niej pojawi się inwestor – mówi prezydent, zaznaczając, że jest przekonany, że z roku na rok nad jeziorem powstawać będzie coraz więcej miejsc pracy.

Jego zdaniem na pełne zagospodarowanie terenów wokół akwenu potrzeba około 10 lat. Swój optymizm w  kwestii zysków, jakie przyniesie to zarówno miastu, jak i jego mieszkańcom, opiera na obserwacjach tego, co choćby latem ubiegłego roku działo się nad jeziorem. Prezydent uważa, że o dużym potencjale tego miejsca świadczy fakt, że mimo braku jakiejkolwiek stałej infrastruktury w najgorętsze dni pojawiało się tam nawet blisko 20 tysięcy plażowiczów. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.