Dramat w tarnobrzeskim szpitalu. Tak źle jeszcze nie było!

13

Tarnobrzeski Szpital Wojewódzki wstrzymuje przyjęcia pacjentów, odsyła lżej chorych do domów, a tych w poważniejszej sytuacji do innych placówek. Na SOR przyjmowani są wyłącznie pacjenci w stanie zagrażającym życiu. Wszystko przez to, że w poniedziałek, 2 lipca, do pracy nie stawiło się 70 pielęgniarek.

Dziś rano okazało się, że dwie grupy zawodowe w naszym szpitalu, pielęgniarki i położne, dopadła „epidemia”. 67 pań pracujących na oddziałach i 3 ze sterylizatorni albo przedstawiło zwolnienia lekarskie, albo poinformowało telefonicznie, że nie stawi się w pracy. Powodem są zwolnienia lekarskie i opieka nad dzieckiem. W efekcie na niektórych oddziałach jest tylko pielęgniarka oddziałowa, na innych niepełna obsada – mówi Wiktor Stasiak, dyrektor tarnobrzeskiego szpitala.

Sytuacja jest dramatyczna. Brak obsady pielęgniarskiej oznacza, że trzeba przygotować się do wygaszenia pracy oddziałów.

Takiej sytuacji w historii tarnobrzeskiego szpitala nie było. Na razie zajmujemy się zapewnieniem bezpieczeństwa pacjentom. Szukamy miejsc w ościennych placówkach dla ciężej chorych, tych w lepszym stanie wypisujemy do domów. Zwolnienia, jakie nam przedstawiono, są kilkudniowe, więc normalna praca szpitala jest wykluczona – nie ukrywa powagi sytuacji Wiktor Stasiak.

Tarnobrzeskie pielęgniarki i położne od ubiegłego tygodnia są w sporze zbiorowym z dyrekcją szpitala. Domagają się podwyżek. Pierwsze rozmowy nie przyniosły rezultatu, miały być kontynuowane w najbliższą środę, 4 lipca. Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, będący w sporze zbiorowym z dyrekcją, odcina się od „epidemii” zwolnień lekarskich. Oficjalnie akcji „L4” nikt nie firmuje.

Bez wątpienia wystąpimy do ZUS o sprawdzenie tych zwolnień lekarskich. Ale to później, teraz najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa pacjentom – zapowiada W. Stasiak.

Epidemia” wśród pielęgniarek i położnych w tarnobrzeskim szpitalu to już drugi taki przypadek w naszym regionie. W ubiegłym tygodniu zachorowały 73 pielęgniarki ze Szpitala Specjalistycznego w Mielcu. W placówce wykonywane są tylko zabiegi ratujące życie.

W najbliższym wydaniu (5 lipca) pełny tekst Piotra Welanyka o sytuacji w tarnobrzeskim szpitalu.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

13 komentarzy

  1. Nie dziwię się, bo ile można pracować w takich warunkach? W tym kasa na piłkę nożną i kościół idą nieprzyzwoicie wielkie pieniądze, a na ludziach, którym powierza się nasze zdrowie i życie się oszczędza.

  2. Na pewno powinno być zróżnicowanie. W zależności od oddziału. Bo panie nie są chyba aż tak bardzo ucharowane skoro mają siłę po nocy iść dopracy w przychodni czy w prywatnej klinice. Jeżeli masz kogoś w szpitalu to musisz sam robić koło niego bo panie mają to gdzieś więc za co im płacimy. Nie chcę obrazić pielęgniarek które swoją pracę wykonują sumiennie bo są i takie Ale to kropla w morzu.

  3. A może nie mają innego wyboru, bo brakuje im na chleb. Nikt po 12 godzinnym dyżurze nie idzie z przyjemnością do pracy dodatkowej. Płaca pielęgniarek i położnych jest bardzo krzywdząca w porównaniu do odpowiedzialności jakim jest to stanowisko. Wydaje mi się, że mając 20 – 30 pacjentów na oddziale, gdzie na zminie pracują 2 panie opieka indywidualna i skakanie nad każdym jest raczej niemożliwe. Proszę się zastanowić nad swoją wypowiedzią albo najlepiej zamienić się miejscem na tydzień i zobaczyć jak to jest, wtedy wydać opinie bo wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma

  4. Pielegniarka on

    Myślę, że wcale nie mają siły ani ochoty iść pracować na drugim etacie tylko są zmuszone, by utrzymać rodzinę. Poza tym dodatkowa praca to bardzo rzadko prywatna klinika czy przychodnia. Najczęściej jest to DPS, hospicjum, zakład pielęgnacyjno- opiekuńczy, domowa opieka dlugoterminowa czyli harówa na całego.
    I mówię o swoim oddziale – nigdy rodzina nie była zmuszona, by pielęgnować swojego chorego, robiła to jeśli chciała, a jeśli nie chciała, to wszystko robiły pielęgniarki i opiekunka, czasem rodzina prosiła o pomoc, bo chciała się nauczyć różnych technik pielęgnacji, opieki.
    A jeśli chodzi o zagwarantowane pieniądze, to wcale to nie wygląda tak, jaki jest przekaz medialny. Przykro nam jest tym bardziej, że szpital podobno został oddzluzony. Do tej pory godzilysmy się na okrajanie pensji z powodu złej sytuacji finansowej placówki , trwało to lata. Ale jak długo nasza grupa zawodowa miala ponosić tego ciężar? Jak długo nasze prośby miały odbijać się od ścian? Jak długo miało trwać utwierdzanie pacjentów w opinii, że jesteśmy mało warte, że szpital sobie bez nas poradzi, że można nami pomiatac . Chyba deficyt szacunku do mojej pracy boli mnie najbardziej, bo ja szanuję każdego chorego i zawsze staram się wykonywać dobrze swoją pracę, zrozumieć ból, strach, niepewność, żal, rozpacz jaka dotyka zarówno chorego jak i jego rodzinę w kryzysowej sytuacji. Z góry dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i z góry płaczę nad każdą niesprawiedliwą opinią.
    A koleżankom dziękuję za solidarność.

  5. Brawo drogie Panie👏👏👏gratuluję odwagi. Mam nadzieję że dyrekcja pójdzie po rozum do głowy i uda Wam się dojść do celu.

  6. SIOSTRO! KROPLÓWKA SIĘ SKOŃCZYŁA
    SIOSTRO! PROSZĘ ODPIĄĆ BO CHCĘ WYJŚĆ!
    SIOSTRO! CHCĘ BASEN( chociaż są Panie salowe)
    SIOSTRO! KIEDY BĘDĘ MIAŁA BADANIE?
    SIOSTRO! MÓJ TATUŚ MA MOKRY PAMPERS
    SIOSTRO! MOJA MAMA CHCE JEŚĆ( STOI RODZINA)
    SIOSTRO! MOJA CIOCIA SIĘ ŹLE CZUJE, PROSZĘ WEZWAĆ LEKARZA
    SIOSTRO! KIEDY BĘDZIE WIZYTA?
    SIOSTRO! COŚ MI LECI
    SIOSTRO! GDZIE JEST MÓJ WYPIS( JEST SEKRETARIAT I GABINET LEKARSKI)
    SIOSTRO! BOLI!
    SIOSTRO !PIECZE!
    SIOSTRO! DLACZEGO NIE DOSTAŁEM JEŚĆ?( pacjent oczekuje na badanie lub zabieg, była wizyta i lekarz, pytań nie było)
    SIOSTRO! CO MAM ROBIĆ PO WYJŚCIU ZE SZPITALA?
    SIOSTRO! DLACZEGO?
    SIOSTRO! KIEDY?
    SIOSTRO GDZIE?
    SIOSTRO KTO?
    SIOSTRO, SIOSTRO, SIOSTRO!
    NIE MA LEKARZY, NIE MA SALOWYCH, NIE MA DIETETYKÓW SĄ TYLKO SIOSTRY!
    SIOSTRO Z KAŻDEJ SALI, PO KILKANAŚCIE RAZY DZIENNIE,
    DZWONKI, DZWONKI I NASZE WYJŚCIA NA DZWONKI, DZIALANIE.
    ALE NAS NIE MA! SIEDZIMY I PIJEMY KAWĘ A WSZYSTKO ROBI SIĘ SAMO!
    SĄ STANY NAGŁE! PIJEMY KAWĘ?
    ŻYCIE ZAGROŻONE- NO CHYBA SIĘ ROZESZŁO PO KOŚCIACH, BO MY SIEDZIMY I PIJEMY KAWĘ.

    TO ŻYCZĘ WSZYSTKIM ZNAWCOM TEMATU MIŁEGO DNIA.
    A SKORO PRACA TAK LEKKA I KAŻDY SIĘ NA NIEJ ZNA, MIŁA I Z PICIEM KAWY – TO ZŁOŻYĆ PODANIE O PRZYJĘCIE DO PRACY.
    POZDRAWIAM, ŻYCZĘ ZDROWIA OPLUWAJĄCYM I ICH RODZINOM

  7. To jakas kpina… 4 czerwca w tym szpitalu zmarła moja babcia. Opieka pielegniarek na oddziale wewnetrznym to porażka o wszystko sie trzeba prosić po kilka razy, pacjent leży zaniedbany,brudny, nie ma nawt kto szlkanki wody podac. Paniusie chodza w obcislych fartuszkach na 8cm szpilkach ale babci przekrecic nie mial kto bo kręgosłup siadnie.dramat,istny dramat nigdy w życiu nie oddam nikogo z mojej rodziny do tej umieralni…!!! Brak szacunku i serca w tych ludziach!!nikt jeszcze nie wie co go w zyciu spotka drogie Panie pielegniarki!!!

  8. Do roboty a nie strajkowac. Nie chce sie robic to strajkowac sie im zachcialo. No to prosze odejsc z pracy jaki problem? Na wasze miejsca jest wiele innych chetnych.

    • Co za głupek to pisał?… nie ma kto ich zastąpić. Pielegniarek jest za malo, kierunek coraz mniej popularny, ciezka praca, niewdzieczna w wielu przypadkach. Ja sie nie dziwie ze czesc wyjezdza za granice za lepszym pieniadzem, w Polsce wyplaty pielegniarek sa zenujace. Ja jestem wdzieczny tym ktore pracuja, bez nich nie damy rady.

  9. praca pielęgniarki jest trudna i bardzo odpowiedzialna , rozstraja nerwowo z powodu nie uniknionych zgonów – tak wytłumaczyła to moja dobra przyjaciółka. no i oczywiscie długi czas pracy i mało wolnego czyli czasu dla siebie

  10. pacjeeeent on

    Zmniejszyć kasę derektorkowi i przeznaczyć na pensje.Stasiu i tak dobrze wygląda. Pulchniutki, apetyczne mięsko ma 🙂