Drugie oblicze Adama W.

0

Tarnobrzeżanin Adam Wójcik-Łużycki jest osobą powszechnie znaną – autorytet w dziedzinie konserwacji zabytków, autor wielu książek, muzealnik, twórca i wieloletni dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega. Mało kto jednak wie, że ma on drugie oblicze – od kilkudziesięciu lat związany jest z jedną z legend polskiej muzyki rockowej, zespołem „No To Co”. Jedyną polską grupą wpisaną do Encyklopedii „Billboardu”.

„No To Co” zafascynowało mnie od samego początku, gdy tylko zespół pojawił się na muzycznej scenie. Pierwsza piosenka i od razu „wsiąkłem”. Ale to była fascynacja z daleka, nie marzyłem nawet o tym, że ich poznam. Tymczasem stało się inaczej. W 1969 roku przyjaciel mojego ojca, Jerzy Abratowski, zaprosił tatę i mnie na festiwal opolski. Mieliśmy miejsca w pierwszym rzędzie i wolny wstęp za kulisy. A tam królowało, będące u szczytu popularności „No To Co”. Wbrew obawom, okazało się, że choć są gwiazdami pierwszej wielkości, poza sceną są całkiem normalnymi, sympatycznymi ludźmi. Zaprzyjaźniliśmy się. Choć tak po prawdzie to ciągle była, głównie z mojej strony, relacja „fan – idole” – opowiada Adam Wójcik-Łużycki.

„Grupa skifflowa No To Co”, bo tak brzmiała pierwotna nazwa zespołu, narodziła się w 1967 r. Wymyślili ją wokalista zespołu „Niebiesko-Czarni” Piotr Janczerski i działacz jazzowy Stanisław Cejrowski (ojciec i menedżer znanego podróżnika i  showmana Wojciecha Cejrowskiego). Początkowo grupa miała działać w ramach zespołu „Niebiesko-Czarni”, wykonując repertuar lżejszy niż macierzysty zespół. Miał on być mieszanką miejskiego folkloru i rocka. Dotąd w Polsce nikt czegoś takiego nie grał, choć na zachodzie Europy styl skiffle był bardzo popularny – w zespole skifflowym „The Quary Man” debiutowali John Lennon, Paul McCartney i George Harrison – późniejsi „The Beatles”… (wel)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.