Generał, święta i „czarny papież”

0

To było niezwykłe rodzeństwo. Spośród dziewięciorga dzieci Antoniego Augusta Ledóchowskiego i Józefy Salis-Zizers, najstarsza córka została błogosławioną, jej młodsza siostra świętą, jeden z synów generałem Zakonu Jezuitów, a drugi wybitnym dowódcą wojskowym odradzającej się Rzeczpospolitej. Rodzinnych korzeni ich wszystkich należy szukać na ziemi sandomierskiej.

18 maja 2003 roku na placu św. Piotra w Rzymie zgromadziły się tłumy pielgrzymów. Tego dnia do chwały ołtarzy wyniesionych zostało dwoje nowych polskich świętych – biskup przemyski Józef Sebastian Pelczar oraz siostra Urszula Ledóchowska – założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Jej proces kanonizacyjny trwał 50 lat. Aktem kościelnym potwierdzone zostało jedynie oficjalnie to, o czym przeświadczeni byli wszyscy, którym dane było zetknąć się kiedykolwiek z tą wyjątkową osobą. 28 lat wcześniej papież Paweł VI beatyfikował jej rodzoną siostrę Marię Teresę.

DAWNO, DAWNO TEMU

Początki arystokratycznego rodu Ledóchowskich herbu Szaława giną w pomroce dziejów. Tradycja wywodzi go od legendarnego rycerza Halki, który miał być ponoć krewnym księcia Włodzimierza Wielkiego. Wnuk Halki, Rafał, jak głoszą rodzinne przekazy, wojował dzielnie pod rozkazami Bolesława Chrobrego. Wszystko to nie znajduje jednak potwierdzenia w żadnych pisanych źródłach. Te wymieniają dopiero niejakiego Piotra Halkę, który około roku 1300, jako hetman ruski, napaść miał na ziemię sandomierską i doszczętnie ją splądrować, paląc przy tym drewniany zamek w Korczynie. Gdyby w istocie ów Piotr należał do protoplastów familii Ledóchowskich, byłby zapewne mocno zdziwiony tym, jak ciekawe koło zatoczy historia. Potomkowie bowiem tego, który w dziejach Sandomierszczyzny zapisał się jako niszczyciel, kilka stuleci później osiedlili się tu i słynęli powszechnie jako znakomici gospodarze. Pierwszym z rodu, który związał się miejscem zamieszkania z Górkami pod Klimontowem był hrabia Antoni Ledóchowski
– pradziad świętej Urszuli. Od niego zacznijmy wiec tę opowieść… (rs)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Zostaw odpowiedź