„Gorąca” sesja w Koprzywnicy

0

To miało być krótkie posiedzenie. W programie obrad znalazło się jedynie kilka „kosmetycznych” punktów. Na poniedziałkowej sesji koprzywnickiej Rady Miejskiej doszło jednak do kilku mocno zaprawionych emocjami scysji pomiędzy burmistrzem i sekretarz gminy a opozycyjną grupą radnych.

Próba sił pomiędzy dwoma obozami zaczęła się podczas głosowania projektu uchwały, mającej umożliwić Koprzywnicy akces do Unii Miasteczek Polskich. Pozornie mało zapalny temat stał się kością niezgody pomiędzy zwaśnionymi stronami samorządowej sceny. Zdaniem  burmistrza Marka  Jońcy,  członkostwo  w  organizacji zrzeszającej miejscowości o liczbie mieszkańców porównywalnej, bądź nieco tylko większej niż Koprzywnica, przynieść powinno samorządowi bardzo konkretne korzyści.

–  Jeśli  ktoś  pytałby,  co  nam  da  przystąpienie  do  takiego zrzeszenia, mógłbym odpowiedzieć pytaniem: a co nam daje członkostwo w Unii Europejskiej? – argumentował burmistrz. – Chodzi o to, żeby zyskać możliwość wspólnego rozwiązywania problemów, z którymi pojedynczym samorządom czasem trudno sobie poradzić. Organizacja, o której mówimy, już może pochwalić się konkretnymi osiągnięciami. Są gminy, które w jej ramach zyskały realną pomoc w różnych kwestiach. Na koniec marca Unia Miasteczek liczyła 25 członków, w tym dwie jednostki administracyjne z terenu województwa świętokrzyskiego. – Przynależność do tego związku na razie nic by nas nie kosztowała,  bo  przez  pierwsze  dwa  lata  nowi  członkowie zwolnieni są ze składki, która później wynosiłaby 2 tysiące złotych  rocznie.  Oczywiście  z  członkostwa  można  zawsze zrezygnować – dodawał burmistrz.

Argumenty włodarza nie trafiły jednak do przekonania opozycji. – W regulaminie Unii nie ma nic na temat jakichkolwiek zwolnień ze składek – zaznaczyła Anna Zioło. – Strona internetowa organizacji jest uboga i dawno nieaktualizowana. Może wypadałoby jednak trochę bardziej zastanowić się nad tym wszystkim. Skąd pan burmistrz ma pewność, że nie będziemy musieli nic płacić?

– Ja wiem, że pani rzadko mi wierzy, ale w tym przypadku zachęcam, żeby pani to zrobiła, bo wiem, co mówię – odcinał się Marek Jońca.

Podczas głosowania sześcioro radnych opowiedziało się za przystąpieniem  do  Unii.  Dokładnie  tylu  samo  zagłosowało przeciw. Jedna osoba wstrzymała się od głosu. Przewodnicząca rady Aleksandra Klubińska ogłosiła, że uchwała nie została podjęta. Nie zakończyło to jednak dyskusji. Burmistrz dalej starał się przekonać niezdecydowanych, a z głębi sali, gdzie zajmowali miejsca obecni na sesji goście, dało się słyszeć głosy, że całe zamieszanie wokół sprawy jest niepotrzebne.

–  Nie  będziemy  przecież  powtarzać  głosowania  i  zmieniać decyzji  pod  presją –  argumentowała  A.  Klubińska.  –  To  nie jest aż tak pilny temat, by nie można było wrócić do niego na następnym posiedzeniu. Może do tego czasu wszyscy zapoznamy się dokładniej z ofertą Unii i wtedy wątpliwości zostaną rozwiane.

Prawdziwie  gorąco  zrobiło  się  pod  sam  koniec  sesji. W jej przedostatnim punkcie odczytane zostało, skierowane na ręce przewodniczącej Rady Miejskiej, pismo mieszkańców wioski Trzykosy, którzy zarzucili swoim sąsiadom, że ci na swojej działce, położonej nieomal w centrum wsi, wysypali kilkaset ton popiołów z elektrowni w Połańcu. (…)

Rafał Staszewski

Więcej w papierowym oraz elektronicznym wydaniu „TN”

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.