Idzie wzdłuż Wisły – ponad 1000 kilometrów!

0

Maciej Boinski idzie wzdłuż Wisły – od jej źródeł do ujścia – 1047 km. Niedawno dotarł do Tarnobrzega i Sandomierza. W pierwszym z tych miast spotkał się z dziennikarzami.

O swojej wyprawie pisze tak: 2 stycznia 2017 roku wyruszę na kolejną pieszą wędrówkę. Tym razem wzdłuż rzeki Wisły. Wisła jest najdłuższą polską rzeką, mierzącą 1047 km. Jej źródła znajdują się w woj. śląskim, w Beskidzie Śląskim na Baraniej Górze. Ujście królowej polskich rzek to Zatoka Gdańska, niedaleko miejscowości Mikoszewo w woj. pomorskim. Cała wędrówka potrwa około dwóch miesięcy.Będę pokonywać około 18 km dziennie. Tak, jak w poprzednich wyprawach, wszystkie noce zamierzam spać w namiocie. Postanowiłem nie ciągnąć za sobą wózka ze względu na górzysty odcinek w początkowej fazie wyprawy. Cały ekwipunek będę niósł na plecach. 8 września zacząłem przygotowania fizyczne, które potrwają trzy miesiące. Do końca września zamierzam skompletować cały ekwipunek, aby podczas trzech dwudniowych wędrówek przygotowawczych wypróbować nowy sprzęt. Wszystko jest na dobrej drodze, jeśli chodzi o sfinansowanie całej wyprawy. Jestem już po pierwszych rozmowach z potencjalnym sponsorem. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli”

A tak o wizycie w naszym regionie pisze na Facebooku:

„Osiemnasty dzień wyprawy.
Wczorajsze popołudnie upłynęło mi w towarzystwie sympatyków Wisły. Dane mi było poznać ciekawych ludzi, w tym m.in starostę Powiatu Tarnobrzeskiego Pawła Bartoszka i wicestarostę Krzysztofa Pitrę, który organizował cały mój czas w mieście, a także UKS ZEBRA TEAM SIEDLESZCZANY. Na przystani TKKF „SIARKA”, gdzie robiłem namiot ,czekało na mnie kolejnych kilkunastu zapaleńców, widzących w nadwiślańskiej marinie potencjał. Zapraszają wszystkich wodniaków do zacumowania.
Nie mogę też zapomnieć o przewodniku wysokogórskim Stanisławie Bochniewiczu, który stawił się dzisiaj na 7.00 rano, by mnie odprowadzić aż pod rogatki Sandomierza. To bardzo miłe spotkać społeczność od władz po zwykłych obywateli Tarnobrzega, zafascynowanych turystyką i rekreacją.
TARNOBRZEG – DZIĘKUJĘ!!!
Noc była ciepła. Termometr wskazywał tylko -4*C. Dzisiaj pierwszy raz pokonałem jakiś odcinek trasy w towarzystwie drugiego człowieka.
W połowie drogi do Sandomierza natknęliśmy się na spiętrzenie tafli lodowych. Widok był niesamowity, na kilka metrów wysokości lodowe zwały.
W Sandomierzu nie spotkałem serialowego Ojca Mateusza. Tam, gdzie on się pojawia, albo giną ludzie, albo przynajmniej trafiają do szpitala. Dotarł do mnie za to znajomy z Facebook’a, Grzegorz Świtalski, który z kolei odprowadził mnie przez Góry Pieprzowe, znajdujące się już częściowo za Sandomierzem. Zaraz za nimi robiłem namiot.
Przeszedłem 20 km, razem 379 km, pozostało 768 km.”

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.