Kierowcę oślepiło słońce? Relacja świadka wypadku tarnobrzeskiego busa na czeskiej autostradzie

0

Dwa tygodnie temu na czeskiej autostradzie w pobliżu Brna doszło do tragicznego wypadku z udziałem busa należącego do firmy przewozowej z Tarnobrzega. Udało się nam porozmawiać z jednym ze świadków tego tragicznego wydarzenia. 

Bus, którym podróżowało dziewięć osób uderzył w tył ciężarówki z naczepą. Auto stało na drodze, ruch w tym miejscu jest bowiem utrudniony z powodu remontu. W wypadku zginęło pięcioro Polaków – kierowca i cztery pasażerki. Trzy inne kobiety trafiły do szpitala. Bez większych obrażeń z wypadku wyszedł za to drugi kierowca busa, który nie potrzebował hospitalizacji.

Na autostradzie był korek, w którym stał też ten TIR z naczepą pełną piasku. Było strasznie rażące słońce i podejrzewam, że to było przyczyną wypadku. Po prostu oślepiło kierowcę. Nie widział, że samochody przed nim stoją. Nie jest to przecież normalna sytuacja na autostradzie, gdzie zazwyczaj wszyscy pędzą. Myślę, że zauważył tę ciężarówkę w ostatniej chwili. Hamował tak mocno, że z opon poszedł dym, ale nie zdążył się zatrzymać. Uderzył – mówi mieszkaniec gminy Samoborzec w powiecie Sandomierskim, który podróżował drugim busem tego samego tarnobrzeskiego przewoźnika i był świadkiem wypadku. – Wybiegliśmy z busa. Chcieliśmy ich ratować. Dobiegłem do kierowcy i chciałem go wyciągnąć, ale nie było na to szans, To samo było z kobietą, która siedziała obok niego. Nie byliśmy w stanie nic zrobić.  Dzwoniliśmy na pogotowie.

Początkowo pojawiły się informacje, że wszystkie ofiary były mieszkańcami Tarnobrzega. Dzień po wypadku je jednak zdementowano. Konsul Polski w Ostrawie Maria Kowacz poinformowała, że dwie ofiary pochodziły z Podkarpacia, pozostałe z województw: małopolskiego, śląskiego i lubelskiego.

Nie znałem tych ludzi. Wiem tylko, że część faktycznie była z naszych stron. Kierowca był z Tarnobrzega, jedna z kobiet z Mielca, inna z Kolbuszowej – mówi nasz rozmówca.

Sam może mówić o gigantycznym szczęściu. Z Tarnobrzega wyjechał bowiem w busie, który później rozbił się na autostradzie. 20 kilometrów przed granicą polsko-czeską przesiadł się jednak do drugiego pojazdu. – Jechałem nim do Skoczowa. Tam przesiadłem się, ponieważ na postoju „segregowano” pasażerów w zależności od tego, w który region Włoch jechali. Miałem szczęście.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.