Kiler z „pershinga”

0

Wszystko wskazuje, że w przypadku tej zbrodni śledztwo będzie krótsze i mniej skomplikowane niż w przypadku zbrodni w Lipie w styczniu 2014 r. Choć jest kilka podobieństw: w jednym i w drugim przypadku śmierć poniosły trzy osoby, w obydwu – od noża. W obydwu też przyczyna zbrodni tkwiła w pokręconej psychice sprawców.

Potrzeba było wielu miesięcy żmudnego śledztwa oraz specjalistycznych ekspertyz, aby pierwsze postępowanie zamknąć ustaleniem, że w Lipie, niedaleko Zaklikowa, matka zabiła dwójkę swoich nieletnich dzieci, po czym popełniła samobójstwo. Nikt nie usłyszał zarzutów. W przypadku makabrycznego, potrójnego morderstwa popełnionego w Stalowej Woli, o którym informowaliśmy przed tygodniem, śledczym wystarczyło kilka godzin, aby zamknąć podejrzanych, i kilkudziesięciu, aby sformułować zarzuty. Możliwe, że skierowanie do sądu aktu oskarżenia będzie kwestią kilkunastu tygodni. Dlaczego nie kilku? Bo konieczne będzie pozyskanie opinii biegłych z obserwacji psychiatrycznej. Od jej wyniku zależeć będzie, czy 27-letni Krzysztof S. i 64-letni Zenon K. wywiną się od grożącego im dożywocia.

Zbrodnia, o czym pisaliśmy, została ujawniona rankiem 16 listopada. Po sygnale, jaki otrzymała policja, w jednym z mieszkań bloku przy Popiełuszki znaleziono zwłoki dwóch mężczyzn, a w drugim – trzeciego. Wszyscy zginęli od ran zadanych nożem. W charakterze podejrzanych zatrzymani zostali dwaj mężczyźni, 27- i 62-latek. Kolejnych kilkanaście godzin intensywnych czynności policjantów z wydziału kryminalnego i prokuratorów pozwoliły, jeszcze przed upływem 48 godzin od zatrzymania podejrzanych, odtworzyć z dużym prawdopodobieństwem przebieg zajścia, ustalić jego motywy oraz to, jaki miał być udział w tej ponurej zbrodni każdego z zatrzymanych. Obaj, jak pisaliśmy tydzień temu, znani byli policji już wcześniej, podobnie jak ofi ary. Główny podejrzany przyznał się do winy, co znacząco uzupełniło obciążające go dowody, zgromadzone w trakcie śledztwa. 27-latek w trakcie eksperymentu procesowego pokazał, w jaki sposób dopuścił się potrójnego mordu. Każda z jego ofi ar miała na ciele kilkadziesiąt ran zadanych nożem. To wszystkie przekazywane opinii publicznej informacje na temat widoku, jaki zastali na miejscu zbrodni śledczy. Nie chcą epatować nikogo opisami sytuacji, pasującej jako notatki dla scenografa najbardziej krwawych fi lmów Tarantino czy Rodrigueza. Choć śledztwo jeszcze potrwa, już dziś można powiedzieć, że to Krzysztof był motorem i inspiratorem zbrodni. Bezpośrednim jej motywem miał być konflikt związany z zaginięciem otrzymywanych z opieki społecznej bonów żywnościowych, stanowiących jego główne „źródło utrzymania”. Dzięki nim mógł co miesiąc pobierać ze sklepów „Społem” artykuły żywnościowe o wartości 600 zł. Mógł, to nie znaczy, że pobierał. Kiedy spotkał się ze stanowczą odmową wydawania za bony żywnościowe z MOPS alkoholu, wymieniał je na gotówkę u podobnych sobie i już bez problemu za tę gotówkę alkohol nabywał. Bywało, że odstępował 150-złotowe bony za 100, ale i  nawet za 20 złotych. Albo za grosze odsprzedawał otrzymaną za bony żywność. Tak duże było wewnętrzne ciśnienie na picie. Ono zepchnęło go na zupełny margines życia po tym, jak odepchnęło go od rodziny, która nie miała sił, aby walczyć z jego niszczącymi wszystko wokół działaniami i zachowaniami… (r)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

jedynka

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.