Kto pociągnie ten wózek?

0

Zgodnie z przypuszczeniami DARIUSZ DZIEDZIC w ubiegłym tygodniu zrezygnował z funkcji prezesa KS Siarka. Wcześniej jednak zwołał konferencję prasową, na której odniósł się do słów prezydenta GRZEGORZA KIEŁBA, który tydzień temu oznajmił, że kończy rozmowy z klubem na temat wyższej dotacji z kasy miasta i zasugerował, że oczekuje zmiany na stanowisku jego szefa.

– Na pierwszym spotkaniu z panem prezydentem padła z mojej strony deklaracja, że jestem gotowy odejść z klubu dla jego dobra. Wiadomo bowiem, że byłem utożsamiany z byłym prezydentem, za którego kadencji zostałem prezesem. Otrzymałem jednak jasną deklarację, że moja osoba mu w niczym nie przeszkadza i mam pracować dalej– mówił podczas konferencji D. Dziedzic. Dodał, że to on zaproponował wówczas G. Kiełbowi, aby wyznaczył osobę, która z ramienia miasta zostanie wiceprezesem klubu – co zresztą później się stało. Miał to być dowód na to, że ze strony klubu
jest mocna chęć utrzymania dobrych stosunków z miastem.

KOSZ NIE WYSTARTUJE?

Później jednak miało być już tylko gorzej. Tak zwany „okrągły piłkarski stół”, do jakiego doszło przed dwoma tygodniami w magistracie, D. Dziedzic nazwał żenującym spotkaniem. A osoby spoza klubu, które zaprosił na nie prezydent – pseudodziałaczami. To po tym posiedzeniu G. Kiełb oznajmił, że przedsezonowe negocjacje z KS Siarka uważa za zakończone. – Zapytałem tam prezydenta wprost, czy moja dymisja pomoże klubowi? Odpowiedział, że tak. Zapytałem też, czy po tym znajdą się większe środki finansowe na klub. Odpowiedział, że tak, bo koszykówka nie wystartuje i pieniądze, które miała dostać, zostaną przekazane Siarce. Na pytanie o to, co się stanie, gdy koszykówka jednak wystartuje, nie dostałem odpowiedzi– relacjonował prezes.

SPONSOR STRATEGICZNY

D. Dziedzic mówił, że formułę organizacyjną klubu zmieniono ze stowarzyszenia na spółkę, ponieważ uznano, że sponsorzy powinni mieć większy wpływ na to, co się w nim dzieje. – Na pewnym etapie powstała rada sponsorów, a następnie powstał pomył utworzenia akcjonariatu. Oparł się on w dużej mierze o sponsorów i osoby funkcyjne, które reprezentowały firmy nas wspierające– tłumaczył. Tym bardziej dziwny wydaje się fakt, że do grona udziałowców nie zaproszono miasta, które było, jest i pewnie długo jeszcze będzie największym sponsorem klubu. A dziś, gdy miasto chce wejść do spółki, niektórzy kręcą nosami. Jak mówi D. Dziedzic pieniądze z miasta w ostatnich latach stanowiły od 40 do 50 procent budżetu klubu. A dokładnie wyglądało to tak: 1,02 mln zł z 2,44 mln w roku 2014, 0,73 mln z 1,94 mln w roku 2013 i 0,48 mln z 1,27 mln w roku 2012. Budżet klubu za pierwsze pół roku 2015 to natomiast 0,78 mln zł z czego miasto dało 0,42 mln. D. Dziedzic wytykał rządzącym Tarnobrzegiem, że piłka nożna jest jedyną dyscypliną sportu, na której próbują mocno oszczędzać, i wylicza: – Tenis stołowy w 2014 roku miał 268 tysięcy złotych dotacji z miasta, a w 2015 300 tysięcy, koszykówka miała 750 tysięcy, a w tym roku ma 700. My w poprzednim roku dostaliśmy ponad milion złotych, a teraz jest zapowiedź, że będzie to jedynie 600 tysięcy. Pytamy więc dlaczego tak ma być. Jeśli miasto ma oszczędzać, to dobrze byłoby, żeby oszczędzało na wszystkich.Działacze uważają, że miasto zachowało się nie w porządku, zakazując – w tym samym czasie – sponsorowania klubu należącym do niego spółkom, a także odbierając mu możliwość zarabiania na zarządzeniu targowiskiem. Z wyliczeń Wacława Salamuchy przewodniczącego Rady Nadzorczej spółki KS Siarka, który także wziął udział w konferencji, wynika, że na tych wszystkich cięciach klub stracił około ćwierć miliona złotych.

więcej w papierowym wydaniu TN, lub elektronicznym wydaniu eTN

 

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.