Kupczenie kupcami

0

Kolejny żenujący spektakl mający być „debatą” nad problemami środowiska stalowowolskich kupców rozegrał się na piątkowej (25 kwietnia) sesji Rady Miejskiej. Pod obrady trafiły dwa projekty uchwał mających „odkręcić” wcześniejsze decyzje RM dotyczące inwestycji dwóch kupieckich stowarzyszeń, „RESKO” i „Zieleniak”.

Dążą one do budowy dwóch obiektów do prowadzenia działalności, mających zastąpić archaiczne budy, stragany i rozkładane łóżka. Na  sesję  przyszła  kilkudziesięcioosobowa  grupa  kupców  niestowarzyszonych. Stwierdzili,  że  przyszli  bronić  swoich  małych miejsc pracy, które chce im zabrać prezydent miasta. W ich obronie stanęło kilku opozycyjnych  radnych.  To  oni  doprowadzili do wprowadzenia do porządku obrad dwóch projektów uchwał mających uchylić decyzje RM z listopada 2013 r. i z marca 2014  w  sprawie  przekazania  w  dzierżawę obu  stowarzyszeniom  części  placu  targowego, na których miałyby stanąć pawilony.

Rekomendujący  projekty  radny Lucjusz Nadbereżny stwierdził, że i on, i rada, popełnili  błędy,  i  trzeba  je  naprawić.  Czyli należy powrócić do stanu poprzedniego. – Zostałem wprowadzony w błąd co do intencji uchwały, w wyniku której udzieliliśmy w trybie bezprzetargowym dzierżawy „złotego terenu” na  terenie  miasta  małej  grupie  osób,  a  nie wszystkim – oświadczył L. Nadbereżny.

–  Radni  byli  świadomi  za  czym  głosują. Skoro pan nie wiedział, to był pan nieprzygotowany – zgasił go przewodniczący Antoni Kłosowski.

Radny łaskawie zgodził się, że po wycofaniu się z wcześniejszych uchwał należy też „usiąść i wypracować jakieś rozwiązanie”. W płomiennym popisie oratorskim zawarł szereg  tez  co  najmniej  oryginalnych.  Według niego, to ci „pokrzywdzeni” bazarowicze dniami i nocami nie ustają w wysiłkach, by zapewnić mieszkańcom zdrową, polską, wolną od chemii żywność, i nie myślą o niczym innym jak tylko o tym, by w uczciwej rynkowej konkurencji dogodzić konsumentom. I w ich interesie należy robić wszystko, aby przesadnie „nie ucywilizować handlu”, zachowując jego obecny klimat i charakter. –  Dziś  w  centrum  Manhattanu  setki  tysięcy konsumentów  robią  zakupy  na  bazarze  na Union Square, gdzie handluje się tradycyjnie, jak u nas. I wszystkie wielkie sieci hipermarketów swe stoiska warzywno-owocowe aranżują tak, aby przypominały bazary – dowodził.

– Niech pan głupot nie opowiada, pan nie ma pojęcia o czym pan mówi – kontrował go przewodniczący. – Co najmniej raz w roku jestem na Manhattanie i wiem jak to naprawdę wygląda! Jak pan tu plecie o tym, że klub ma inwestować, to się pytam, gdzie był klub przez dwadzieścia ostatnich lat? Nie widział, że jest błoto, brud, kałuże i wertepy?

 A prezydent Andrzej Szlęzak dodał: – Kto chce na Manhattan, niech tam jedzie! I zapewnił, że do czasu podpisania umów ze stowarzyszeniami można będzie handlować po staremu, ale później stowarzyszenia będą mieć zakaz podnajmu terenu. Dostana dwa lata na  podjęcie  inwestycji.  Jeśli  nie  wywiążą się, stracą dzierżawę. A to umożliwi kolejny ruch, który zapewni, że miasto, mające – jak to określił jego włodarz – 4-cyfrowe dochody  z  tego  placu,  osiągać  będzie  dochody 6-cyfrowe. (…)

Jerzy Reszczyński

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.