Lodowisko już działa, ale wciąż budzi polityczne emocje…

0

W Stalowej Woli obiecywane od dawna sztucznie zamrażane lodowisko przestało istnieć tylko w wirtualu dokładnie o godz. 15 we wtorek 15 grudnia. Winę za 10-dniowe opóźnienie ponoszą, a jakże, trudności obiektywne. Ściślej – zbyt wysokie temperatury. Podobno w identycznej sytuacji znalazły się też wielkie miasta, gdzie postawiono na identyczną technologię: Bydgoszcz, Kraków, Szczecin.

Klapa z lodowiskiem, które miało funkcjonować na placu przed MDK już od niedzieli 6 maja, postawiła w trudnej sytuacji prezydenta miasta, który osobiście przyrzekał mnóstwo atrakcji w okresie przedświątecznym. Atrakcji związanych na różne sposoby z lodowiskiem, oczywiście. Plany te częściowo wzięły w łeb. Częściowo, bo trzeba było przesunąć huczne otwarcie lodowiska z pokazami profesjonalnego zespołu tańca na lodzie oraz pomniejsze atrakcje. Odbędą się one w sobotę 19 grudnia o godz. 16:30.

Ponieważ niespodzianką stało się to, że temperatury spadły na tyle, iż udało się uruchomić lodowisko (z pewnym zaskoczeniem) 15 grudnia, w dniu otwarcia ślizgawki dzikich tłumów na nim nie było. O czynnym już lodowisku amatorzy łyżwiarstwa dowiedzieli się przypadkowo, przybywając na powitaniu zaparkowanej nieopodal, także przed MDK, legendarnej ciężarówki Coca Coli. Choć można było na miejscu wypożyczyć łyżwy, na lodowisko nie rzuciły się tłumy. Tych, którzy stanęli do kasy, spotkała miła niespodzianka w postaci ekstraulgowych cen biletów (2 zł i 1 zł), obowiązujących przez pierwsze dni funkcjonowania tej atrakcji, czyli do soboty.

lód3

Awantury wokół lodowiska rozgrzały atmosferę także polityczną, także w Stalowej Woli. Były prezydent miasta Andrzej Szlęzak na zwoływanych przez siebie konferencjach prasowych stawia swemu następcy zarzut, iż ten urządza nieodpowiedzialne finansowe igrzyska na koszt mieszkańców. Twierdzi, że „afera z lodowiskiem” to wydatek rzędu 400 tys. złotych, na który miasta nie stać. Ponadto zarzuca Lucjuszowi Nadbereżnemu, iż ten wplątuje w te dziwaczne igrzyska Miejski Zakład Budynków. Logo tej należącej do miasta spółki ozdabia fronton Miejskiego Domu Kultury. MZB ma być „złotym sponsorem” mikołajkowych imprez w mieście. A. Szlęzak przypomina, że niewiele ponad rok temu obecny prezydent miasta chłostał jego oraz PEC za to, iż ta spółka, sponsorując Dni Stalowej Woli, w sposób nieuprawniony wspierała imprezy kulturalne pieniędzmi, które jakoby później miały być „topione” w opłatach za ciepło, w niedozwolony sposób wchodząc w skład taryf. – Różnica między tymi dwoma sytuacjami jest taka, że PEC nie miał problemów finansowych – twierdzi eksprezydent. I przypomina, że jeszcze niedawno na porządku dnia stawała sprawa konieczności dokapitalizowania MZB zagrożonego niewypłacalnością. Stawia też zarzut, że dostawcę „usługi ślizgawkowej” wyłoniono w sposób nietransparentny, bez przetargu.

Prezydent Lucjusz Nadbereżny ani myśli zarzuty te przyjmować. Zapewnia, że MOSiR, zanim wyłonił wykonawcę, skierował zapytania ofertowe do sześciu firm, z których cztery wystartowały w przetargu. Z jego wyjaśnień wynika, że najdroższa oferta za trzy miesiące funkcjonowania lodowiska opiewała na 145 tysięcy złotych brutto. Wybrano ofertę z ceną ok. 128 tys. zł.

Oprócz tego trzeba będzie wydawać na energię ok. 12 tys. zł miesięcznie. Kwota jest przybliżona, bo nie wiadomo, jakie temperatury panować będą w najbliższych tygodniach. Wiadomo, im zimniej, tym mniej prądu trzeba będzie zużyć do schładzania tafli. Jeśli temperatura wyskoczy powyżej +10 stopni, lub padać będzie deszcz. Lodowisko będzie zamykane. Obsługę lodowiska stanowi 6 pracowników MOSiR. A co do sponsorowania przez MZB imprez mikołajkowych, to – jak wyjaśnia – MZB wsparło je kwotą zaledwie 4 tys. zł, i nie obciąża nią wszystkich mieszkańców miasta.

Prezydent Lucjusz Nadbereżny wyjaśnia, iż lodowisko miało być w gotowości od 4 grudnia. Termin dotrzymany nie został, toteż MOSiR nie zapłaci za jego wynajęcie od tego terminu, ale dopiero od osiągnięcia zdolności lodowiska do korzystania z niego. Gmina będzie oczekiwać także od dostawcy usługi stosownej rekompensaty, o której „się rozmawia”. Kary umowne (które przełożą się na upust w cenie) mają wynosić ok. 1,3 tys. zł dziennie. Pierwotnie założono, że lodowisko, na tafli którego może jednorazowo przebywać w ciągu godziny 60 osób (tego rodzaju ograniczeń nie stosowano nigdy na lodowisku na kortach przy Skoczyńskiego), będzie funkcjonować do końca lutego.

Aby lodowisko można było „odpalić”, pierwotnie wytworzona warstwa lodu musiała mieć grubość 6-7 cm. Dopiero w tym momencie miasto mogło podpisać protokół odbioru, i od tego momentu będzie zobowiązane do opłacania jego wynajmu. – Mówię z uśmiechem i dumą, że nam udało się profesjonalne lodowisko uruchomić. Zrobiłem to, czego nie udało się przez ostatnie 12 lat, przez ponad 4 tysiące dni – odgryza się prezydent Nadbereżny byłemu prezydentowi Szlęzakowi. A dyrektor MOSiR Robert Nowak zapewnia, że o tym, ile lodowisko będzie finalnie kosztować, opinia publiczna zostanie poinformowana po zakończeniu okresu wynajmu.

Na razie lodowisko otwarte będzie w dni powszednie w godz. 15-21, w soboty, niedziele i święta w godz. 13-21. Jak zapewnia szef MOSiR, jeśli będzie taka potrzeba, ślizgawka może być udostępniana wcześniej, także np. zorganizowanym grupom (szkoły itp.). Ceny biletów (normalny) 5 zł, (ulgowy) 2,5 zł. (r)

lód1 lód0

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.