Mineralna z kranu

0

Sierpniowe upały i rekordowo niski poziom wód sprawiły, że wielu ludzi zadawało sobie pytanie, czy nie zabraknie wody pitnej. Okazuje się, że w przy­padku Sandomierza takie obawy były bezzasadne. Mało tego, poziom wody w ujęciach, z których miasto czerpie, w ogóle się nie zmniejszył, a woda jest tak dobra, że można ją butelkować i sprzedawać.

Miasto Sandomierz pierwsze ujęcie wody na skalę ma­sową miało już w XVI wieku, a jego skażenie czy zatrucie było karane. Jednak pierwsza studnia głębinowa i wodociąg powstał w latach 30. ubiegłego wieku. Mieścił się on w rejo­nie wejścia do Wąwozu Królowej Jadwigi od dzisiejszej ulicy Krakowskiej. Była to woda, która przesiąkała z Wisły. Od studni woda była transportowana do wieży ciśnień usytuowa­nej w parku, a stamtąd, grawitacyjnie, trafiała do odbiorców. Zaznaczyć jednak należy, że miasto ograniczało się wówczas w zasadzie do Starówki i najbliższych okolic.

Rewolucja nastąpiła w połowie lat siedemdziesiątych, gdy miasto zdecydowało się na budowę studni głębinowych (około 60-metrowej głębokości) w Romanówce, w gminie Dwikozy. Obecnie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komu­nalnej i Mieszkaniowej dysponuje dziewięcioma studniami głębinowymi. Ostatnia została wybudowana przed trzema laty. Właścicielem studni jest spółka, a grunt, na którym są one położone, dzierżawiony jest od gminy Dwikozy. Do dyspozycji przedsiębiorstwa są jeszcze dwa nieuzbrojone odwierty, które mogłyby zostać wykorzystane w przypadku, gdyby w którymś z eksploatowanych ujęć skończyła się woda. (jż)

Więcej w aktualnym papierowym wydaniu TN.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.