Muzealny fundament

0

O perypetiach sandomierskiego Muzeum Okręgowego na przestrzeni kilkunastu lat pisaliśmy tyle, że z poświęconych temu tematowi tekstów mógłby powstać solidny tom. I chociaż przez ten czas sporo się zmieniło, w tym względzie wszystko pozostaje po staremu. W dalszym ciągu placówka co raz dostaje finansowej zadyszki i balansuje na krawędzi niebytu.

Nie wchodząc głębiej przypomnijmy, że problemy Muzeum Okręgowego sięgają ostatniej reformy administracyjnej, kiedy to placówkę przyczepiono do powiatu. Pomysł nonsensowny, ale wtedy nikt się nad tym nie zastanawiał, bo najważniejsze było szybkie przeprowadzenie zmian. Poza tym ewentualne problemy łagodziła praktyka finansowej pomocy ze strony ministra kultury. Chociaż, oddając sprawiedliwość sandomierskiemu staroście, powiedzmy, że jego dobra wola wiele razy wyciągała placówkę z opresji. Antidotum na trudności miała być umowa, na mocy której współfinansowaniem placówki miały podzielić się sandomierskie starostwo, Urząd Miasta oraz marszałek województwa. Tyle tylko, że przy zmianie przepisów znacznie utrudniających ministerialną pomoc określone w umowie udziały rychło okazały się tak niskie, że nie wystarczały na pokrycie kosztów stałych… (baj)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Bez tytułu

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.