Nie ma siary, jest Tarnobrzeg [W najnowszym TN]

1

Startuje projekt, którego celem jest pokazanie, że Tarnobrzeg i powiat tarnobrzeski mają się czym i kim pochwalić. A to, co zostało tutaj po przemyśle siarkowym, może być naszą dumą i produktem eksportowym.

Za projektem o nazwie „Nie ma siary, jest Tarnobrzeg” stoi Marcin Kurnik z Alferedówki w gminie Nowa Dęba, którego nasi czytelnicy mieli okazję poznać, gdy opisywaliśmy prowadzone przez niego wspólnie z żoną Joanną gospodarstwo agroturystyczne „Dobre miejsce”.

– Dosłowne tłumaczenie hasła „Nie ma siary, jest Tarnobrzeg” mówi oczywiście o tym, że chociaż skończyło się wydobycie siarki, miasto wciąż żyje. A takie bardziej slangowe mówi, że nie mamy powodów do wstydu. Generalnie chodzi o to, żeby pokazywać to, co mamy do zaoferowania, pozbyć się kompleksów, których się nabawiliśmy, gdy Tarnobrzeg przestał być miastem wojewódzkim. Temu ma służyć ta idea. I za nią, i za tym hasłem idą konkretne działania. To akcja zaplanowana na długi czas. Co roku będziemy odkrywać kolejne karty – wyjaśnia Marcin. – Ten projekt siedział we mnie od kilku lat. Może jeszcze nie pod tą nazwą, ale miałem gdzieś w głowie tę koncepcję w zasadzie od momentu, kiedy tutaj zamieszkaliśmy w 2010 roku. Obserwowałem znajomych i przyjaciół z Tarnobrzega i okolic, którzy robią świetne rzeczy, realizują naprawdę duże i ciekawe przedsięwzięcia, ale brakuje im możliwości, które mieliby, gdyby robili to w dużych miastach. Chcielibyśmy ich promować i tworzyć im takie możliwości… (rn)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

1 komentarz

Zostaw odpowiedź