.

Nie tylko bohaterowie [W najnowszym TN]

0

Historia niemieckiej okupacji Tarnobrzega to nie tylko bohaterskie postawy mieszkańców, „Jędrusie” i wiele innych przejawów oporu. To także działalność ludzi, którzy współpracowali z hitlerowcami. Jednym z najgroźniejszych z nich był Leon Dziadosz – folksdojcz, który posłał na śmierć znanego malarza Mariana Ruzamskiego i wielu innych obywateli miasta.

– Leon Dziadosz mieszkał w naszym domu przy dzisiejszej ul. Granicznej. Dokładnie w tym pokoju – pokazuje Irena Jasińska, 95-letnia mieszkanka Tarnobrzega. – Przyjechał tu przed wojną, gdy budowano wały przeciwpowodziowe. Mój ojciec kierował pracami meliorantów, a Dziadosz był technikiem melioracyjnym. Ponieważ nie miał gdzie mieszkać, tato zaproponował, że wynajmie mu pokój. I został u nas przez kilka lat, bo po zakończeniu prac zatrudnił się w tarnobrzeskim urzędzie melioracyjnym.

Po jakimś czasie do sublokatora zaczęła przyjeżdżać rodzina. Najczęściej ojciec i matka.

– Oni mieszkali wówczas gdzieś w rejonie Rzeszowa. Przyjeżdżali i opiekowali się Leonem. Bo on był taki dość nieporadny. Owszem, zawsze czysty, elegancki, ale żeby coś zrobić koło siebie, to nie bardzo. Nawet ugotować sobie nie potrafił. Moja mama regularnie go częstowała obiadami, żeby głodny nie chodził. Jego ojciec mieszkał z nim, prał mu, gotował. Stara Dziadoszowa też przyjeżdżała i opiekowała się synem. A czasami w odwiedziny wpadał brat Ludwik. On był zupełnie inny, pracował, i to na kierowniczym stanowisku, gdzieś we Lwowie, w jakichś zakładach produkujących paliwo. Do tego był lotnikiem. Niedługo przed wybuchem wojny przyjechał do Tarnobrzega w mundurze, na ćwiczenia. Robił nam wtedy zdjęcia, miał przysłać, ale wybuchła wojna – wspomina pani Irena… (wel)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

 

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.