Pani doktor sztuki

0

Jest jedną z najbardziej interesujących malarek swojego pokolenia pochodzących z Podkarpacia. Prawdziwą niespodzianką dla miłośników sztuki stała się nie tylko jej indywidualna wystawa w SDK w Stalowej Woli, ale też wiadomość, że obroniła rozprawę doktorską na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

Pochodząca z  Zarzecza (gm. Nisko) 31-letnia Magdalena Bąk zdolności plastyczne przejawiała od dzieciństwa. Mówi, że do dzisiaj pamięta, jak starszy od niej kuzyn dostał małe farbki akwarelowe. – Mnie ich nie podarowano, byłam za mała. Pamiętam dziecinną zazdrość i ogromną chęć posiadania takiego skarbu – śmieje się na to wspomnienie. W zerówce szybko się okazało, że rysuje lepiej od rówieśników. Dzisiaj uważa, że zarówno radość z tych pierwszych działań plastycznych, jak i świadomość, że ma w tym kierunku pewne zdolności sprawiły, że zaczęła się twórczo rozwijać. – Właśnie wtedy powstało nieśmiałe pragnienie, aby zostać malarką – zdradza dziecięce marzenie. Dlaczego? Bo chęć zostania plastykiem automatycznie kojarzyła jej się wtedy właśnie z malarstwem.

Jednym z jej bliskich krewnych jest Stanisław Świeca, wybitny stalowowolski grafik. – Właśnie kontakt z bratem mojej mamy w dzieciństwie był dla mnie kluczowy. To on podarował mi pierwsze farbki olejne. Jego opowieści o czasach, gdy studiował na krakowskiej ASP, jego udział w licznych wystawach, oraz praca jako grafika, pokazały mi wielkie możliwości tego zawodu – mówi Magdalena. – Niebagatelne jest również to, że inny kuzyn mamy, Józef Sroka, obecnie dyrektor SDK w Stalowej Woli, ukończył liceum plastyczne, a później Wydział Sztuki UR. Rodzice nie przeszkadzali w rozwijaniu zainteresowań uzdolnionej córki, wsparli ją, kiedy postanowiła zdawać na studia artystyczne. – Pochodzę z Zarzecza. W czasie, gdy tam mieszkałam, nie było możliwości uczestniczenia w zajęciach plastycznych, czy rozwijania w szkole zdolności w tym zakresie. Świadomość potrzeby rozwijania podobnych uzdolnień u dzieci nie była w tamtym czasie taka jak teraz, jednak moi rodzice stanęli na wysokości zadania – tłumaczy. Żałuje tylko, że wspólnie z nimi nie podjęła decyzji, by po podstawówce kontynuować naukę w liceum plastycznym. Jest przekonana, że szybko odnalazłaby się w młodym środowisku plastycznym… (pn)

WIĘCEJ W ŚWIĄTECZNYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

wydanie 52 53 2015

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.