Patriotyczne rozdwojenie jaźni

1

IMG_3529W Tarnobrzegu z okazji Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy wyklętych” zorganizowano dwie uroczystości – w przeciągu trzech godzin, pod tym samym pomnikiem. Postanowiliśmy dowiedzieć się dlaczego?

Jako pierwsza odbyła się uroczystość zorganizowana, z inicjatywy prezydenta miasta Norberta Mastalerza. Były to więc miejskie obchody tego święta. Ale miejskie tylko jeśli spojrzymy na nie przez pryzmat tego, kto stał za ich organizacją. O spotkaniu pod pomnikiem Hieronima Dektowskiego nie zostali poinformowani dziennikarze, a co za tym idzie nie mogli oni przekazać tej informacji dalej – mieszkańcom miasta.

Agata Rybka z kancelarii prezydenta miasta tłumaczy, że piątkowa uroczystość miała na celu przede wszystkim „rozwijanie patriotyzmu i świadomości wśród najmłodszych mieszkańców miasta”. Dlatego też zorganizowano ją o godzinie 13, kiedy młodzież jest w szkołach i można ją stamtąd przyprowadzić pod pomnik. I dobrze, bo pewnie zdecydowana większość tych młodych ludzi sama by się na takie odchody nie wybrała i nie miała możliwości usłyszeć o tym kim byli „Żołnierze wyklęci”. A tak unikając ślęczenia na lekcjach, można było liznąć trochę historii.

Prezydentowi najbardziej zależało na dzieciach, dla których była to ważna lekcja wychowania obywatelskiego – podkreśla A. Rybka.

Problem tylko w tym, że pewnie w Tarnobrzegu mieszkają też ludzie nie uczęszczający do szkół, którzy chętnie oddaliby cześć „Żołnierzom Wyklętym”, biorąc udział w miejskich uroczystościach. Żeby mieć taką możliwość musieli się o nich jednak dowiedzieć pocztą pantoflową lub po prostu przypadkiem znaleźć się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze.

Uroczystość nie była nagłaśniana, nie były drukowane żadne plakaty, nie zaproszono pocztów sztandarowych, ani różnego rodzaju organizacji czy instytucji – przyznaje A. Rybka.

Były to więc kameralne, miejskie obchody, narodowego (!) święta. Brzmi kuriozalnie…

Na szczęście urząd obiecuje, że się poprawi: – W przyszłości, mając na uwadze innych mieszkańców, zostaną wykonane plakaty informujące o uroczystości – zapewnia A. Rybka.

To tyle o „miejskich” uroczystościach pod pomnikiem H. Dekutowskiego. Dwie godziny po nich (o godzinie 16. 00) w tym samym miejscu znów pojawiły się osoby chcące oddać cześć „Żołnierzom wyklętym” – przede wszystkim przedstawiciele „środowisk prawicowych”. O tym spotkaniu poinformowano media, co prawda nie na tyle wcześnie, aby mogły przekazać te informację dalej, ale jednak. Trudno oprzeć się wrażeniu, że coś tu nie gra. Na usta ciśnie się pytanie: czemu zamiast dwóch uroczystości nie zorganizowano jednej? Czemu mieszkańcy mieliby wybierać między miejskimi obchodami, a tymi drugimi? W końcu udział w jednych uroczystościach, podczas nieobecności na drugich, można odczytać jako pewną manifestację światopoglądową (jak nie polityczną).

Więcej w papierowym udaniu TN.

Rafał Nieckarz

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

1 komentarz

  1. Cała prawda jest taka że środowiska prawicowe organizowały obchody dużo wcześniej, zostąło wysłane zaproszenie prezydentowai do wspólnych obchodów. Odpowiedział że popiera inicjwatywę. Jeszcze dzień wcześniej nie było żadnych informacji o organizowaniu obchodów przez władze miasta, odbyło się to w pośpiechu żeby podzielić obchody. Cały Plac Surowieckiego posprzątali dzień wcześniej organizatorzy prawicowi, więc jeśli ktoś gówno wie niech nie pieprzy głupot, a to że było tyle dzieciaków i właściwie tylko dzieciaków ze szkół to nakaz rezydenta który nie zdołał zebrać swojej świty w odpowiednim czasie. Przypomnę że w tamtym roku też obchody organizowała tylko i wyłącznie prawica, a rezydent na obchodach nawet się nie pojawił… Kończąc – propaganda dziła, brawo jaśnie wielmożny Norbercie, podzieliłeś obchody z własnego kaprysu, a teraz chcesz wmówić wszystkim że to twoi przeciwnicy je podzielili. Żal…