„Pegaz” przemeblowany. Kto następny?

0

W środę 9 grudnia wieczorem rzecznik MON poinformował o odwołaniu dotychczasowego zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej – w skład której wchodzi Huta Stalowa Wola – i powołaniu nowego, na czele którego stanął Arkadiusz Siwko.

We wtorek 8 grudnia walne zgromadzenie wspólników PGZ wybrało nową radę nadzorczą w składzie: prof. Tomasz Siemiątkowski (przewodniczący rady nadzorczej, jedyny z dotychczasowych jej członków, który w radzie pozostał), Marian Szołucha (wiceprzewodniczący), Piotr Sulewski (sekretarz), oraz Dariusz Lasocki i Bogusław Kaczmarek (członkowie).

Zgodnie z komunikatem MON ta, nowa już, rada nadzorcza PGZ odwołała dotychczasowy zarząd spółki i powołała nowy, w skład którego weszli: Arkadiusz Siwko (prezes zarządu), Maciej Lew-Mirski i Radosław Obolewski (członkowie zarządu). Ze składu dotychczasowego zarządu oprócz prezesa Wojciecha Dąbrowskiego zostali odwołani wszyscy pozostali członkowie, czyli: Michał Świtalski, Dariusz Sokólski, Krzysztof Trofiniak i Tomasz Nita.

Nowy prezes PGZ SA Arkadiusz Siwko należy do grona współpracowników obecnego szefa MON. W latach 1991-92 był szefem gabinetu Antoniego Macierewicza, gdy ten kierował MSW, potem był m.in. prezesem energetycznej spółki Operator Logistyczny Paliw Płynnych, zarządzającej magazynami paliw. Adwokat Maciej Lew-Mirski był członkiem Komisji Weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych i jednym z twórców Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Polska Grupa Zbrojeniowa powstała w 2013 r. w wyniku konsolidacji polskiego przemysłu obronnego, jako zamierzany polski narodowy koncern zbrojeniowy. Obecnie skupia 105 podmiotów, tworzy 8 grup kapitałowych z branży zbrojeniowej, stoczniowej, offshore, nieruchomości i nowych technologii. Jednym z ważniejszych podmiotów współtworzących PGZ jest Huta STALOWA WOLA, którą do 2013 roku kierował powołany w skład pierwszego zarządu PGZ Krzysztof Trofiniak (na zdjęciu), usunięty z zarządu Grupy 9 grudnia. Nie wiadomo, czym będzie się on zajmował obecnie, tak jak nie wiadomo, czy i jak zmiany personalne w Polskiej Grupie Zbrojeniowej przeniosą się na zmiany personalne w składzie kierownictwa HSW, a tym samym – jak dalece wpłyną na realizowane przez HSW dla polskiej armii, strategicznie ważne programy zbrojeniowe. Ostatnie decyzje, aby ponad 200 milionów złotych, jakie wojsko zaoszczędziło na wydatkach na wyposażenie przekazać Agencji Rezerw Materiałowych na wykup od górników drogiego i nie chcianego przez nikogo węgla ze zwałki, co ma zapewnić przetrwanie nierentownym kopalniom, tworzą nową sytuację w określaniu przez rząd preferencji w sferze wydatków z budżetu państwa.

Niedookreślony na razie pomysł utworzenia w trybie szybkim dwóch nowych brygad obrony terytorialnej również może postawić pod znakiem zapytania możliwość pozostawienia w MON dostatecznie dużej puli środków finansowych na realizację programów modernizacji technicznej zapoczątkowanej z ostatnich latach z udziałem m.in. HSW. Eksperci uważają, że niektóre z będących w różnej fazie zaawansowania programów modernizacji armii mogą zostać przez nowe władze anulowane. Najbardziej zaawansowane w HSW programy, takie jak Regina/Krab (na zdjęciu) czy Rak, trudno będzie powstrzymać, bo znajdują się one wreszcie w fazie finalnej, gotowe praktycznie do produkcji seryjnej. Ponadto – nie mają obecnie żadnej alternatywy, a w dodatku pochłonęły już gigantyczne środki. Ale zapowiadane przez MON anulowanie programu przeciwrakietowego Wisła z systemem rakietowym Patriot, w którym HSW jest członkiem konsorcjum, może być problemem. Niemożliwe są dziś do przewidzenia losy programu rakietowego Homar, któremu poprzedni rząd nadal priorytet, i który HSW jest w stanie zrealizować do 2017 roku. Niezagrożonym wydaje się być program wieży bezzałogowej ZSSW-30, o ile… silne lobby śląskie nie doprowadzi do tego, że decydenci zrezygnują z niego, aby wydłużyć serie montowanych w KTO Rosomak bardzo kosztownych wież starego typu Hitfist-30 z 2-osobową załogą, montowanych w Gliwicach. Pod znakiem zapytania stanąć może także program nowego pływającego bwp Borsuk. Od czasu, kiedy HSW sygnalizuje wyraźny postęp w tym programie (w 2017 roku powinien być gotowy prototyp pojazdu, opracowywanego od podstaw w polskim przemyśle zbrojeniowym), nasila się lobbing niektórych zachodnich koncernów, aby „wcisnąć” polskiej armii i polskiej zbrojeniówce gotowe już rozwiązanie zachodnie, wywodzące się z konstrukcji równie starej jak BWP-1, który stalowowolski Borsuk ma zastąpić. Zagraniczny partner in spe deklaruje gotowość wejścia w każdą formę współpracy, byle tylko… Polska zarzuciła prace nad własnym rozwiązaniem. Jeśli ten lobbing okaże się tym razem skuteczny, ambitny i dobrze rokujący polski program może zostać pogrzebany, a polski przemysł zbrojeniowy może otrzymać „zastrzyk technologii” pochodzącej jeszcze z lat 70. ubiegłego wieku. Dostałby dostęp do technologii umożliwiającej stworzenie opartego o archaiczne już dziś założenia bojowego wozu piechoty, który w dodatku pozbawiony jest zdolności pływania, określonej przez polskich wojskowych jako jeden z podstawowych wymogów w momencie rozpoczynania prac nad założeniami tej konstrukcji.

Nie wiadomo, czy zmiany kadrowe dotkną także ZM DEZAMET w Nowej Dębie, a także, czy zmiana rządu wpłynie na tok spraw związanych z próbą przejęcia kontroli nad tą spółką przez norweskiego inwestora, firmę Nammo. O takich planach w branży zbrojeniowej mówi się od wielu miesięcy.

Na razie jest za wcześnie, aby spekulować o konkretach, więcej wiarygodnych informacji powinny przynieść najbliższe dni i tygodnie.

Po tegorocznych wyborach parlamentarnych nadzór nad Polską Grupą Zbrojeniową objęło MON.

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.