Pewnego razu w Koprzywnicy [W najnowszym TN]

0

Robert Siwecki z Koprzywnicy był prawdziwą kopalnią wiedzy na temat swojego miasteczka, które w tym roku obchodzi jubileusz 750-lecia. Przez szereg lat zbierał wszelkie materiały źródłowe i dokumenty historyczne zawierające jakiekolwiek wzmianki na jego temat. Gromadził również miejscowe legendy. Gdy zmarł, jego bezcenna kolekcja została prawie w całości zniszczona. Ten tekst będzie próbą odtworzenia przynajmniej niewielkiej cząstki tego unikalnego zbioru.

Poznałem Roberta Siweckiego prawie 20 lat temu. Zaprosił mnie do siebie, by pochwalić się swoimi skarbami. Tak właśnie należałoby mówić o tym, co udało mu się zebrać. Kolekcja robiła ogromne wrażenie. Oprócz nieprzebranej ilości książek i różnego rodzaju starych papierzysk, składały się na nią również znaleziska archeologiczne: kamienne toporki, fragmenty naczyń – często liczące po parę tysięcy lat. Wtedy właśnie to najbardziej mnie interesowało. Mniej chętnie słuchałem na pół baśniowych opowieści o dawnych dziejach Koprzywnicy. A to właśnie legendy dotyczące miasteczka były prawdziwą pasją Roberta Siweckiego. Bez większego entuzjazmu zapisałem kilka z nich. Teraz to prawdopodobnie jedyne zachowane wersje tych ludowych podań, bo okazało się, że po śmierci kolekcjonera jego spadkobiercy nie zatroszczyli się o zbiory, przez co przepadły one bezpowrotnie.

– Próbowaliśmy pozyskać przynajmniej część tej ogromnej spuścizny, ale, niestety, okazało się to niemożliwe – mówi burmistrz Koprzywnicy Marek Jońca… (rs)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Zostaw odpowiedź