Podwykonawca oskarża, prezydent grozi sądem

0

Po raz kolejny powraca temat rozliczeń przy budowie Tarnobrzeskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego pomiędzy tutejszym Urzędem Miasta, głównym wykonawcą tej inwestycji firmą Polbud i zatrudnianymi przez nią podwykonawcami. Wywiad, jakiego udzielił Telewizji Lokalnej jeden z nich – SŁAWOMIR KOSAKOWSKI– doprowadził do zwołania konferencji prasowej z udziałem władz miasta, prawnika i przedstawiciela firmy, która w czasie budowy zastępowała miasto w roli inwestora.

Kosakowski to  ten  przedsiębiorca, który  już  w  lutym  na  antenie  tej  samej telewizji i w rozmowie z nami przekonywał, że nie otrzymał wszystkich pieniędzy należnych mu z tytułu wykonanych prac, ponieważ  padł  ofiarą  starannie  przygotowanego  oszustwa  (podobnie  jak  kilkadziesiąt innych małych firm budowlanych z  całego  kraju).  Mówił,  że  firma  Polbud wygrywa przetargi po zaniżonych cenach (a nawet poniżej rzeczywistych kosztów), a później zarabia na nich dzięki temu, że zawsze nakłada na podwykonawców kary i tym samym zatrzymuje należne im pieniądze.

Kary – w mniemaniu ukaranych – bezzasadne lub zdecydowanie za wysokie. Przedstawił też cały mechanizm – ciąg zdarzeń,  które  prowadzą  do  takiego  obrotu sprawy, podsumowując to stwierdzeniem, że jest to „oszustwo z założenia”. Przyznał się  wówczas  również,  że  podczas  budowy dał łapówkę i stwierdził, że zrobiła tak większość firm podwykonawczych. Firma pana Kosakowskiego do dziś nie dostała ostatniej transzy pieniędzy za wykonane prace. Polbud nałożył na nią bowiem kary  za  nieterminowe  wykonanie  robót, a Urząd Miasta, uznając, że nie wie komu w tej sytuacji wypłacić wynagrodzenie, jego równowartość wpłacił do sądowego depozytu. Tym samym miasto uznało, że w stu procentach  rozliczyło  się  z  obydwiema stronami tego sporu.

Kosakowski uważa jednak, że złożenie pieniędzy do depozytu miało być formą kary dla niego za nagłośnienie całej sprawy.  Po  burzy  medialnej i  rozmowach  na  linii  urząd  miasta  –  Polbud,  zdecydowanej  większości  firm  podwykonawczych anulowano kary i wypłacono należne pieniądze.

W  tym  miejscu  dochodzimy  do  aktualnych  wydarzeń.  S.  Kosakowski  mówi  bowiem, że dysponuje wyrokiem sądu drugiej instancji, który nakazuje wypłatę jego firmie przez Urząd Miasta nie tylko wynagrodzenia  za  wykonane  prace  w  wysokości  200 tysięcy złotych, ale także 25 tysięcy odsetek i kosztów sądowych. Sąd uznał, że miasto nie powinno korzystać z możliwości utworzenia depozytu, ale od razu wypłacić pieniądze przedsiębiorcy, a sprawę egzekwowania kar pozostawić firmie Polbud.

Radca prawny urzędu miasta Jerzy Pałacki mówi, że miasto złożyło do depozytu pieniądze, o które Polbud spiera się z trzema firmami podwykonawczymi. Dwie z nich wytoczyły miastu procesy, które zakończyły się odmiennymi wyrokami. Sąd w Białymstoku  przyznał  rację  S.  Kosakowskiemu, w  drugim  przypadku  sąd  w  Katowicach uznał natomiast działanie miasta za prawidłowe i oddalił powództwo. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.