Pomóżmy Małgosi wygrać z bólem

0

45-letnia Małgosia każdego dnia zmaga się z potwornym bólem stawów biodrowych. Na refundowane operacje ma czekać do 2020 roku…

Trudno sobie wyobrazić ból, z którym zmaga się 45-letnia Małgosia Wójcikowska. Tarnobrzeżanka od kilku lat cierpi na zaawansowane zwyrodnienie stawów biodrowych. Ból sprawia jej każdy ruch, każda codzienna czynność to wyzwanie. Los poskąpił jej jednak nie tylko zdrowia. Rok temu zmarł najbliższy jej mężczyzna. Mimo cierpienia, samotnie wychowuje więc 7-letniego syna.

Ból fizyczny, strach o przyszłość swoją i syna, tęsknota za zmarłym nagle partnerem. Życie Małgosi Wójcikowskiej z Tarnobrzega przepełnione jest doświadczeniami, którymi obdzielić można by kilka osób. Na co dzień nie okazuje jednak tego, jak jest jej ciężko. Uśmiecha się mimo wszystko.

– Taka już jestem, że choć ból, który odczuwam jest nieraz nie do zniesienia, chciałoby się gryźć ściany, to staram się nie przelewać moich problemów na innych, nie użalam się nad sobą i chodzę z umartwioną miną – mówi Małgosia Wójcikowska. – Uśmiecham się, bo choć nie wiem skąd, mam w sobie jakiś taki optymizm. Mam też syna, dla którego muszę być dzielna, bo zostałam mu tylko ja. Jego tata zmarł w zeszłym roku nagle i z dnia na dzień zostaliśmy sami. Z moją chorobą, z niepewną przyszłością, nawet bez renty dla syna, bo jego tata pobierał zasiłek stały, od którego nie była odprowadzana składka rentowa.

Małgosia wystąpiła do ZUS o przyznanie synowi renty na szczególnych warunkach, ale nie otrzymała jeszcze w tej sprawie decyzji. Miesiące mijają, a matka z synem utrzymują się tylko jej pensji, która oscyluje na poziomie najniższej krajowej.

– Moje leki kosztują nawet 300 zł miesięcznie. Bez nich nie jestem w stanie jednak funkcjonować, ból, który odczuwam jest potworny. W Poradni Leczenia Bólu, lekarka, która przeprowadzała ze mną wywiad, oceniła, że jest to najwyższy stopień bólu, podobne nasilenie ma tylko ból odczuwany przez osoby chorujące na nowotwory – przyznaje 45-latka.

Każdego dnia, Małgosia staje jednak do walki z bólem, idzie do pracy, aby utrzymać siebie i syna i nie zamykać się przed światem w swoich czterech ścianach. To też daje jej siłę i nadzieję, że kiedyś jej los się odmieni i będzie żyć tak, jak przed chorobą.

26 grudnia w Tarnobrzegu, w kościele na Dzikowie o godz. 19 dla Małgosi zorganizowany zostanie koncert charytatywny, z którego dochód przeznaczony zostanie w połowie na jej operacje, leczenie rehabilitację. Druga część dochodu trafi do rodziny, która kilka miesięcy temu straciła dom w wyniku pożaru.

Małgosia Wójcikowska została zakwalifikowana do operacji wymiany stawów biodrowych w ramach finansowania NFZ, ale czas oczekiwania na operacje wynosi ponad 4 lata. Koszt wykonania zabiegów poza terminem wynosi około 15 tysięcy złotych. Na taki wydatek samotną matkę zupełnie nie stać.

Pani Małgosi można pomóc przekazując darowiznę poprzez konto Caritas Diecezji Sandomierskiej. Nr konta PEKAO 33 1240 2786 1111 0010 5670 9561 z dopiskiem „darowizna dla Małgorzaty Wójcikowskiej”. Można też przeznaczyć 1 proc. podatku, uzupełniając roczne rozliczenie podatku o dane Nr KRS Caritas Diecezji Sandomierskiej 0000213751 i dopisek taki jak przy przelewie na konto.

Fot. Archiwum prywatne

Małgosia Wójcikowska samotnie wychowuje 7-letniego syna i zmaga się z chorobą sprawiającą jej ogromny ból. Szansą dla niej są szybkie operacje, na które jej obecnie nie stać.

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.