Prezydent powiedział swoje

0

Wygląda na to, że temat odłączenia osiedla Sobów od Tarnobrzega i wcielenia go w struktury gminy Grębów miał być jedynie pretekstem do bezpośredniej dyskusji szerokiego grona mieszkańców z prezydentem NORBERTEM MASTALERZEM. Doszło do niej w minioną niedzielę.

Od początku zebrania, które zorganizowano w remizie OSP, można było odnieść wrażenie, że to właśnie prezydentowi najbardziej zależało na tym, aby rozmawiać o planach powrotu Sobowa do gminy Grębów. Przyjechał on bowiem tutaj po to, aby udowodnić mieszkańcom, że nie mają racji ci, którzy twierdzą, że tam będzie im lepiej niż w mieście. Ci zaś tematem Grębowa nie byli zbytnio zainteresowani. Dużo bardziej zależało im na uzyskaniu odpowiedzi na pytania dotyczące problemów, z którymi borykają się na co dzień.

Tematem wiodącym była oczywiście kwestia utworzenia w tutejszej podstawówce pierwszej klasy w nowym roku szkolnym. Na dzień, w którym odbywało się zebranie, było do niej zapisane 14 dzieci, czyli o jedno mniej niż wynosi limit ustanowiony przez prezydenta.

Czy dzieci z Tarnobrzega nie mogą dojeżdżać do Sobowa, skoro nasze mogą tam jeździć? U nas dzieci jest za mało, a wiem, że w szkołach w mieście klasy są przepełnione– mówił jeden z mieszkańców Sobowa. – Jak to jest, że jedno dziecko robi tak wielką różnicę? Przy piętnastu uczniach opłaca się tworzyć klasę, a przy czternastu już nie? To jest bez sensu. W innych gminach w klasach jest po pięcioro czy ośmioro dzieci i szkół się nie zamyka.

Ile pan inwestuje w koszykarzy? Tam idą duże pieniądze, a tutaj na utrzymanie jednego dziecka w szkole pana nie stać? Chciałby pan swoje dziecko wysyłać do szkoły oddalonej o piętnaście kilometrów? Małe dziecko w mroz, w zimę? – pytał inny. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.