Przytulisko do likwidacji

0

Decyzja zapadła, pod koniec wakacji przytulisko na ul. Wiśniowej w Sandomierzu przestanie istnieć. Prowadzące je stowarzyszenie dogadało się z fundacją spod Staszowa i tam przenosi sandomierskie pieski. – Nikt nas tutaj nie chce, starosta straszy nas sądem, dlatego wynosimy się z Sandomierza – mówi Marcin Kułagowski prezes Sandomierskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt.

O kontrowersjach wokół przytuliskach na ul. Wiśniowej pisaliśmy już kilkakrotnie. Nawet mieszkańcy Sandomierza są podzieleni w ocenie jego działalności. Oczywiście nie brakuje przeciwników przytuliska, ale w ich przypadku górę bierze bardziej wygoda i estetyka, niż troska o los zwierząt, które raczej nie z własnej woli tam trafiły. Wydaje się jednak, że osób, pozytywnie nastawionych do przytuliska jest znacznie więcej. Świadczy o tym chociażby fakt, jak wielu wolontariuszy przez te wszystkie lata włączało się w opiekę nad znajdującymi się tam czworonogami, szczególnie, że miasto już od kilkunastu miesięcy nie przekazało na przytulisko choćby złotówki. Magistrat zasłania się nie przyjęciem jeszcze przez radę gminnego programu opieki nad zwierzętami, do przyjęcia którego, już dawno zobligował samorządy ustawodawca. – Jak podczas powodzi trzeba było z zalanych terenów przewozić gdzieś psy, to straż miejska nie miała oporów, żeby się od nas zwrócić o pomoc. Wówczas władze miasta nie kwestionowały legalności przytuliska. Wtedy wszyscy chcieli z nami rozmawiać. Później jednak, gdy już nie byliśmy potrzebni, to traktowano nas jak zgniłe jajo, samorząd nie kwapił się do udzielenia nam pomocy, a my przecież opiekujemy się też zwierzami, które do nas przywiozły służby miejskie. Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy tu mile widziani, dlatego się wyprowadzamy. Zrobilibyśmy to już dawno temu, gdybyśmy mieli gdzie – mówi Kułagowski. (…)

Józef Żuk

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.