Sadownicy rozczarowani programem

0

Agencja Rynku Rolnego zakończyła przyjmowanie od rolników powiadomień o zamiarach wycofania z rynku owoców w ramach unijnego programu pomocy producentom dotkniętym rosyjskim embargiem. Początkiem kwietnia, gdy jeszcze je przyjmowano, współczynnik przydziału dla większości owoców wynosił 0,00, bo i tak mocno ograniczone limity sadowniczych płodów, które producenci chcieli wycofać, zostały wyczerpane już jesienią.

Aby zrozumieć absurd tej sytuacji, należy cofnąć się o kilka miesięcy, a najlepiej do momentu, kiedy została wprowadzona pierwsza edycja tego programu. Polegał on na tym, że sadownicy mogli wycofać z rynku określoną ilość owoców, poprzez przekazanie ich na cele charytatywne. Owoce mogły być też niszczone w sadzie. Chodziło o to, by zmniejszyć ich podaż, ale też cokolwiek zarobić w obliczu rosyjskiego embarga i problemów z uzyskaniem przyzwoitej ceny. W efekcie owoce były przekazywane różnym organizacjom, a później częstokroć trafiały za darmo do mieszkańców miast i wsi.

Podczas pierwszej edycji programu limit owoców wycofywanych z rynku wynosił w skali kraju 300 tys. ton. W drugiej edycji, która wystartował jesienią ubiegłego roku, było to już tylko 88 tys. ton. A ponieważ chętnych by przystąpić do programu było jeszcze więcej niż poprzednio, wprowadzono limity na poziomie 5 procent owoców z hektara. W przypadku jabłek, które dominują wśród sandomierskich upraw, była to kropla w morzu potrzeb, szczególnie że założono uśredniony plon dla tych owoców na trzydzieści ton z hektara… (jż)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.