Sandomierz na śmietniku

0

Nowoczesny zakład utylizacji odpadów komunalnych w Janczycach może mieć problemy. Ci, którzy go budowali, nie chcą bowiem dostarczać śmieci.

Zacznę od krótkiego przypomnienia. Rada Miasta Sandomierza podjęła uchwałę o zamiarze wypowiedzenia  członkostwa  w  Ekologicznym  Związku Gmin Dorzecza Koprzywianki, bowiem – tu cytat z wypowiedzi burmistrza Jerzego Borowskiego: „Obecnie Sandomierz nie widzi potrzeby realizacji zadań wspólnie z gminami, a także korzyści z przynależności do organizacji.”

 Przynależność  do  związku  nie  jest  obowiązkowa. W każdej chwili można z niego wystąpić. Decyzja sandomierskiego samorządu nie byłaby bulwersująca, gdyby nie styl jej podjęcia. Trudno bowiem dopatrzeć się szacunku dla partnerów, jeśli decyzję taką podejmuje się bez uprzedzenia i podania choćby krótkiego uzasadnienia.

A była taka  możliwość,  bowiem  w  przeddzień  sesji  odbyło  się posiedzenie  Zgromadzenia  Związku,  a  biorący  w  nim udział wiceprzewodniczący Rady Miasta Ryszard Lewandowski ani słowem nie wspomniał o zamiarze rejterady. Mimo że właśnie w trakcie tego posiedzenia pod adresem Sandomierza  padł  zarzut  drastycznego  obniżenia  ilości dostarczanej masy śmieciowej, w efekcie czego zakład utylizacyjny w Janczycach zmuszony jest zmniejszyć obroty, co wpływa na jego rentowność.

Przewodniczący Zarządu EZGDK Władysław Brudek zagroził nawet wykluczeniem ze związku Sandomierza, który drastycznym obniżeniem ilości  śmieci  wręcz  sabotuje  zabiegi  partnerów.  Wspomnianą  uchwałę  trudno  uznać  za  odpowiedź,  bowiem doba  to  nieco  za  mało  na  analizę  zarzutów  i  rzetelne odniesienie się do nich.

Bardziej prawdopodobne jest, iż władze Sandomierza, w trosce o interesy PGKiM, znacznie wcześniej zdecydowały o pożegnaniu się z EZGDK, a związek z połajanką był raczej przypadkowy. Argumenty burmistrza Sandomierza są dość radykalne:  w  obecnych  układach  Sandomierzowi  członkostwo w EZGDK zwyczajnie się nie opłaca.

Po wejściu w życie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach ujednolicono stawkę opłat, tak, że tyle samo płaci gmina będąca członkiem związku i płacąca składkę (10 tys. zł rocznie), jak i gmina niezrzeszona. Poza tym członkowie związku  postanowili  o  powołaniu  spółki  zarządzającej zakładem w Janczycach, która na wyposażenie w środki transportu zaciągnęła kredyt. Poręczyć muszą go gminy. W przypadku Sandomierza w grę wchodzi zablokowanie w tegorocznym budżecie 250 tys. zł, a w następnym dwa razy tyle.

Poza tym, dostarczający największej ilości masy śmieciowej Sandomierz dysponował w związku taką samą liczbą głosów, jak inne gminy.

Prezes Międzygminnego Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi spółka z o.o. Leszek Wołowiec prostuje, że  powołanie  tej  spółki  wymusiły  dwie  ustawy  –  ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach ustanawiająca zakaz startowania w przetargach zakładom budżetowym oraz  ustawa  o  odpadach  mówiąca,  że  jednostki  sektora finansów publicznych nie mogą zarządzać składowiskami odpadów.

W  tej  sytuacji  władze  EZGDK  miały  alternatywę:  powołanie  spółki  lub  powierzenie  majątku  w  ręce zewnętrznego administratora. Ustalono, że mniejszym ryzykiem będzie powołanie spółki, do której związek wniesie aport majątkowy. Będąca własnością związku i działająca na jego majątku spółka pozostaje pod całkowitą kontrolą EZGDK. Jest niejako końcowym ogniwem cyklu, bowiem to  związek,  podpisując  umowy  z  10  gminami  –  w  sumie około 21 tys. deklaracji – wziął na siebie wszelkie gminne śmieciowe obowiązki. Łącznie z całą buchalterią i problemami technicznymi. (…)

Jan Adam Borzęcki

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.