Sport to… pieniądz

0

silowniaZmiany w  funkcjonowaniu siłowni i  basenu Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Tarnobrzegu, wprowadzone przez nowego dyrektora, wywołały lawinę negatywnych komentarzy. Wiele kontrowersji budzi wprowadzenie elektronicznego systemu pobierania opłat, na wzór tego obowiązującego na pływalni. Półtoragodzinny pobyt na siłowni kosztuje teraz 5 lub 6 złotych (przez większość dnia). Wcześniej za „piątkę” można było siedzieć tam do woli.

Po przekroczeniu ustalonego limitu czasu za każde rozpoczęte 9 minut trzeba dopłacić odpowiednio 30, 40, 50 i więcej groszy. Co w  tym dziwnego i  złego, skoro na basenie to się sprawdza? Ano, jak mówią osoby w  miarę regularnie odwiedzające obiekty MOSiR-u  po prostu siłownia to nie basen. Z  wody jednocześnie korzystać może wiele osób, a  z  jednego sprzętu do ćwiczeń – nie.

Ponoć, chcąc wykonać niektóre ćwiczenia, często trzeba czekać w  kolejce – 5, 10, a  nawet 20 minut. Półtorej godziny często nie wystarcza więc na wykonanie zaplanowanego treningu. A jak spędzimy na siłowni 2 godziny, zapłacimy za nie już 7,20 zł. Trzygodzinny pobyt to koszt około 12 złotych (niezależnie od tego, czy policzymy koszt dwóch półtoragodzinnych wejść, czy do jednego doliczymy dopłaty za każde kolejne 9 minut). Wiadomo, że jak ceny idą w górę, to jest źle. Pół biedy jak przy tym wzrasta jakość oferowanych usług. W  tym przypadku, niestety, tak nie jest.

Do naszej redakcji od dawna docierały sygnały o  tym, że siłownia MOSiR jest zaniedbana i skąpo wyposażona, a wiele sprzętów nie na-daje się do użytku. Dlatego z satysfakcją informowaliśmy niedawno, że wkrótce ma się to zmienić, ponieważ w budżecie miasta na ten rok zapisano 100 tysięcy złotych na jej dosprzętowienie. Gdyby ceny skoczyły w  górę już po tych zakupach, byłaby to normalna kolej rzeczy – lepiej (więcej) znaczy drożej. Na siłowni jednak drożej jest już teraz, a lepiej dopiero ma być.

– Jak można ćwiczyć, stale patrząc na zegarek?– pyta dwudziestodwuletni Tomek, który na siłowni MOSiR-u bywa średnio trzy razy w tygodniu. – Sprzęt coraz starszy, popsuty i w dodatku jest go mało, a ceny idą w górę. Przecież to jest chore. Jak urządzeń do ćwiczeń będzie tyle, że nie będzie trzeba czekać na swoją kolej, to niech liczą czas i podnoszą ceny. Teraz nie było żadnych podstaw do takich ruchów. I to ma być „miasto przyjazne dla sportu”? – Gdyby kupili nowe wyposażenie i jednocześnie zmienili zasady wstępu, to nie byłoby takiej dużej krytyki. Teraz ludzie na siłowni o niczym innym nie mówią. Wszyscy są wkurzeni, bo to zwykłe zdzierstwo. Nie oferują nic więcej, a podnoszą ceny – komentuje Wojtek, także regularnie korzystający z miejskiej siłowni.

Dyrektor MOSiR Marek Grąz tłumaczy, że wprowadzenie elektronicznego systemu pobierania opłat ma po prostu na celu uporządkowanie tego, co dzieje się na siłowni. – Są tacy, którzy spędzają tam po sześć czy siedem godzin dziennie i  twierdzą, że mają do tego prawo, kupując jedną wejściówkę. Oczywiście nie mamy nic przeciwko temu, żeby ktoś spędzał tam tyle czasu, ale teraz będą musieli dopłacać. Będzie to kontrolowane za pomocą pasków. Równo z wejściem na siłownię zacznie się odliczanie spędzanego tam czasu – tłumaczy dyrektor. – Poza tym chcemy też wyeliminować pewne niezdrowe sytuacje. Na przykład takie, że zamiast 12 wejść, ktoś wchodził na karnet 24 razy. Sam byłem świadkiem sytuacji, w  której to samo „wejście” było skreślane po raz drugi. Nie chcę nikogo oskarżać, ale mogło dochodzić do jakiejś korupcji. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.