Sprofanowano czy nie

0

Pozostałości po zlikwidowanych grobach z cmentarza w Chobrzanach wywieziono jak nie przymierzając kupę gnoju. Ludzie są oburzeni, a policja twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

Zaczęło się od tego, że wnuczek przyjechał  na  cmentarz  w  Chobrzanach  na grób dziadka, a tu grobu nie ma, bo na miejscu  dziadkowej  mogiły  jest  wykop pod  nowy  grobowiec.  A  ponieważ  nie udało  się  mu  dowiedzieć,  co  stało  się z  grobem  przodka,  o  sprawie  zawiadomił sandomierską Komendę Powiatową Policji.  Nie  było  to  zresztą  jedyne  doniesienie na temat cmentarnych praktyk w Chobrzanach, bowiem w tejże sprawie sandomierskich  policjantów  fatygowały jeszcze trzy inne osoby, informując o dewastacji  grobów  oraz  wywożeniu  gruzu i ziemi na prywatną działkę w lesie.

Oburzenie było tym większe, że w wywiezionej  ziemi  znaleziono  szczątki  trumien oraz  różaniec.  Istniała  zresztą  obawa, że pod zwałami ziemi mogą znajdować się  także  ludzkie  szczątki,  ale  nikt  nie kwapił się z szukaniem. Tym bardziej że zawiadomiono policję, więc ona powinna zadbać o przeszukanie zawartości potajemnie przywiezionej ziemi.

Dzwoniący na policję domagali się domagali się wyjaśnienia sprawy,  a  przede  wszystkim  ustalenia,  kto zezwolił na likwidację grobów i dlaczego pozostałości pochówku wywalono w tak obcesowy sposób. Przybyli na miejsce policjanci potwierdzili  fakt  wywiezienia  ziemi  ze  zlikwidowanych  grobów  na  leśną  działkę  stanowiącą  własność  jednego  z  mieszkańców Chobrzan.  Kiedy  ten  oświadczył  policji, że  stało  się  tak  za  jego  zgodą  i  wiedzą, stróże porządku uznali, że skoro nie nastąpiło złamanie prawa, nie mają już nic do  roboty.

Gwoli  zachowania  obiektywizmu powiedzmy, że reagowali na wszystkie cztery interwencje, mimo iż dotyczyły tej samej sprawy. (…)

Jan Adam Borzęcki

Więcej w papierowym oraz elektronicznym wydaniu „TN”.

 

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.