Stalowa poza szlakiem?

0

Dosłownie w oczach przyrasta tzw. „substancji” w tych miejscach na terenie powiatu stalowowolskiego, przez które przebiegać będzie już niebawem fragment wielkiego Wschodniego Szlaku Rowerowego Green Velo.

Green Velo, rozpoczyna się w Kępinach Wielkich pod Elblągiem na terenie województwa warmińsko-mazurskiego, a kończy się w Gatnikach niedaleko Sielpi Wielkiej w województwie świętokrzyskim. Kosztuje ok. ćwierć miliarda złotych, mierzy blisko 2 tysiące kilometrów na terenie aż pięciu województw: świętokrzyskiego, podkarpackiego, lubelskiego, podlaskiego oraz warmińsko-mazurskiego.

Łączy 144 miasta i gminy na terenie 38 powiatów, pozwala odwiedzić pięć parków narodowych i 16 parków krajobrazowych. Jego przejechanie zajmie przeciętnie sprawnemu cykliście 37 dni. W województwie podkarpackim mieć on będzie długość 430 km i przebiegnie przez Narol, Horyniec-Zdrój, Lubaczów, Wielkie Oczy, Radymno, Przemyśl, Dynów, Błażową, Rzeszów, Łańcut, Leżajsk, Rudnik nad Sanem, Radomyśl nad Sanem, Zaleszany i Trześń. Jego budowa kosztować ma 65 milionów złotych, z czego PO RPW wykłada aż 85 proc., do czego 10 proc. dorzuca budżet państwa, a pozostałe 5 proc. stanowią środki samorządowe. W powiecie stalowowolskim szlak mierzyć będzie 35 km. Jego znaczna część jest już zrealizowana, ale na niektórych odcinkach, m.in. w Pysznicy i Kłyżowie, prowadzone są jeszcze roboty. Po ich zakończeniu pozostanie jeszcze tylko posprzątać, zainstalować zaplanowane miejsca postojów serwisowych i odpoczynku (MOR) oraz oznakować szlak.

Cała trasa powinna zostać oddana w listopadzie, co oznacza konieczność zakończenia robót przed końcem października. Fragment szlaku wiodący przez powiat stalowowolski w większości przebiegać będzie przez wyznaczone miejsca wzdłuż dróg powiatowych (23,5 km, z czego tylko 7,5 km wyznaczono na zasadach ogólnych, czyli po istniejących drogach, zaś pozostałą część poprowadzono po nowo wybudowanych ścieżkach albo przebudowanych ciągach pieszo-rowerowych), a jego budowa kosztować będzie ok. 19 mln. zł. Zdumiewające, choć to określenie utrzymane jest w tonie sarkazmu, jest to, że szlak, było nie było rowerowy, omija… Stalową Wolę. Od początku wytyczony został po prawym brzegu Sanu, zatem odcinek pomiędzy Pysznicą a Rzeczycą Długą nie uwzględnia przejścia na zachodni brzeg rzeki i „zahaczenia” o miasto. (r)

Więcej w papierowym wydaniu TN.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.