.

Starosta w lochu

0

W Opatowie proponują, aby główną atrakcją podziemnej trasy turystycznej stał się starosta powiatu, który z pewnością potrafi niejednego nastraszyć.

O sprawie tej pisałem w grudniu 2011 i we wrześniu 2012 roku, ale chociaż od tego czasu upłynęło ponad 3 lata, temat bynajmniej nie ostygł. Raczej staje się coraz gorętszy. Rzecz dotyczy opatowskich lochów, które po wielu latach braku zainteresowania ze strony władzy, nagle stały się na tyle atrakcyjne, że ta koniecznie chce odebrać je tym, którzy je zagospodarowali i od kilkudziesięciu lat owocnie nimi administrują.

W  okresie przed reformą administracyjną opatowskie lochy były własnością państwa, które według ówczesnych przepisów reprezentowały władze miasta. Wtedy to urzędujący naczelnik grodu przekazał je w administrację opatowskiemu PTTK. W 1988 r. miasto zawarło z Zarządem Głównym PTTK umowę, w której Towarzystwo zobowiązało się do wyposażenia podziemi, opracowania dokumentacji ich wystroju, wykonania stosownej scenografii oraz zagwarantowania ich turystycznej obsługi. W zamian miało pobierać opłaty od turystów, a zarobione pieniądze przeznaczać na utrzymanie obiektu, pokrycie kosztów administracyjnych i wynagrodzeń. Z umowy tej PTTK wywiązywało się co do joty, czego dowodem fakt, że przez okres administrowania obiektem, na jego wystrój oraz funkcjonowanie wyłożyło kwotę około miliona złotych. Chociaż po reformie administracyjnej w 1999 roku reprezentantem własności państwowej został starosta, w praktyce nic się nie zmieniło. Przynajmniej do czasu budowy gmachu Sądu Rejonowego, który zlokalizowano na działkach wykupionych od prywatnego właściciela przez samorząd miasta oraz powiat. Ponieważ budynek nie mógł stanąć na gruncie samorządowym, wykupiony przez miasto teren przekazano skarbowi państwa. Problem w tym, że poza tym obszarem znalazła się część budynku z wejściem do podziemi oraz siedziby PTTK. Pozostała ona w gestii starosty. Dopóki funkcję starosty pełnił Kazimierz Kotowski wszystko szło utartym torem. Starosta do niczego się nie wtrącał, bo administrator należycie wywiązywał się z warunków umowy, nie prosił o pomoc finansową i dbał o reklamę regionu. Problemy zaczęły się kiedy starostą został Bogusław Włodarczyk, który doszedł do wniosku, że dotychczasowy zarządca podziemi jest nieudolny i trzeba mu lochy odebrać… (jab)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

wydanie 49 2015

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.