Tajne przez poufne

1

samborzecTo, co zdarzyło się na przedświątecznej sesji Rady  Gminy w Samborcu, niektórzy potraktowali jako  kiepski żart, inni natomiast za normalne następstwo ciężkiej pracy w ostatnich dwóch latach. Otóż radni podnieśli  sobie diety, a wójtowi uposażenie. Nie byłoby w tym nic  dziwnego, gdyby nie fakt, że o tym, iż takie projekty uchwał  będą przyjmowane, nie wiedziała nawet część radnych.

O sprawie poinformował nas jeden z radnych gminy, który,  podobnie jak czterech innych, nie brał tego dnia udziału w sesji. Poza tym w zawiadomieniu o sesji, zamieszczonym na kilka  dni przed jej odbyciem na stronie internetowej gminy, nie ma  ani słowa o  tym, że w  programie jest podwyżka diet radnych  i wynagrodzenia dla wójta. W zawiadomieniu pojawiła się tylko  lakoniczna informacja przewodniczącego rady gminy Mieczysława Piątka, że „Tematem obrad będzie przegląd zrealizowanych  inwestycji gminnych na półmetku kadencji”. Poza tym,  to  miała być sesja wyjazdowa. Zaczęła się jednak, jak zawsze,  w budynku urzędu.

I o ile nieobecność pięciu radnych podczas obrad już wydaje się dziwna (szczególnie, że chodzi o radnych w większości  opozycyjnych), to brak obecnej zawsze tłumnie na samborzeckich sesjach publiczności, w  tym sołtysów, dyrektorów  szkół i zwykłych mieszkańców, którzy interesują się lokalnymi  sprawami, może być już sporym zaskoczeniem. Można to tłumaczyć okresem przedświątecznym, z drugiej jednak strony,  kto miałby się pojawić, skoro w  zawiadomieniu o  sesji jest  tylko lakoniczna informacja o sesji wyjazdowej i przeglądzie  inwestycji. Czy gdyby była informacja o  planowanych podwyżkach, frekwencja nie byłaby wyższa? Doszłoby pewnie do  burzliwej dyskusji nad projektami tych uchwał.

– Wybierając  się na sesję, nie miałam pojęcia, że tak to się skończy. Byłam  przygotowana na wyjazdową sesję, a tu nagle się okazuje, że do  porządku obrad grupa radnych dodała kilka projektów uchwał,  między innymi te o  podwyżkach. Wszystko to wydało się dość  dziwne. Przyznaję się jednak, że głosowałam za podwyżkami –  mówi radna Dorota Jakuszewska.  Znacznie ostrzejszy w ocenie sytuacji jest radny Jarosław Maj,  którego na sesji nie było. – Gdybym wiedział, że do tego dojdzie, na  pewno bym się na sesji pojawił. Część radnych po prostu nie wiedziała, że takie projekty uchwał będą głosowane. Odnoszę wrażenie, że to  było zamierzone działanie, aby uniknąć dyskusji na temat podwyżek.  To jest nie do pomyślenia, że w czasie kryzysu, kiedy gmina szuka  oszczędności, radni sobie i wójtowi podnoszą uposażenia, i to jeszcze  w takich okolicznościach – mówi radny. (…)

Józef Żuk

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Podziel się:

1 komentarz

  1. No tak, nic mnie już nie zdziwi. To jest kpina z demokracji, ze społeczeństwa, ale w Samborcu to normalka. Kiedy tam wreszcie zapanuje normalność!?