.

„Tatuś” z SS

0

Nie miał półtora roku, kiedy Niemcy wywieźli go z rodziną z Warszawy do lagru pod Drezno. Pierwsze wspomnienia wiąże z zakończeniem wojny. Zobaczył wtedy czarną twarz nachylającego się nad nim mężczyzny. Później powiedziano mu, że był to żołnierz armii amerykańskiej, która do Bawarii weszła w kwietniu 1945 roku.

Z Alfredem, bo tak chciał, by się do niego zwracać, spotkałem się w standardowym peerelowskim mieszkaniu spółdzielczym w centrum Stalowej Woli.

Nie wiem dlaczego zgodziłem się na tę rozmowę. Nikomu dotąd nie opowiedziałem swojej całej historii. Nie wydaje mi się, aby była jakaś wyjątkowa, w tamtym czasie były takich tysiące. W końcu była wojna, świat się zawalił milionom…– zawiesza głos. I mówi, że jego przejścia chciał kiedyś opisać dziennikarz „Nowin Rzeszowskich” z Tarnobrzega. Ale się wtedy nie zgodził. Wydawało mu się, że nie warto, w końcu to nic ciekawego, normalna wojenna historia. W czasie naszej rozmowy jeszcze kilkakrotnie zastanawia się, dlaczego chcę opisać jego losy. W miarę odkrywania kolejnych kart życiorysu napięcie spada, choć na wspomnienie kilku zdarzeń dosłownie głos więźnie mu w gardle i pojawiają się łzy. Emocje są nie do przezwyciężenia.

Alfred o życiu w Warszawie wie dosłownie tyle, ile po wojnie zechciała opowiedzieć mu rodzina. Jakieś skrawki, fragmenty, pojedyncze zdania, które jako dorosły człowiek z mozołem składał w całość. Wkrótce zresztą dowiemy się, dlaczego jego wiedza jest tak szczątkowa, niedopowiedziana, zawieszona pomiędzy domysłem i faktem. Alfred urodził się w okupowanej stolicy 13 listopada 1941 roku. Nie poznał ojca Karola, żołnierza ZWZ-AK, który ukrywał się, a potem zginął w powstaniu warszawskim.

W czasie okupacji mieszkaliśmy na Mokotowie. Dziadek ziemianin miał przed wojną stadninę koni w Kątach pod Górą Kalwarią, babcia była poliglotką, uczyła języków obcych dzieci hrabiego Ostrowskiego – opowiada rodzinną historię. Alfred miał siostrę Zofię (ur. 1928) i brata Zdzisława (ur. 1933). Z matką Ewą i dziadkami cała trójka została w 1943 r. aresztowana przez Niemców. Była to prawdopodobnie akcja skierowana nie tylko przeciwko tej rodzinie. Okupanci często otaczali kwartały ulic lub pojedyncze kamienice i sukcesywnie przeczesywali mieszkanie po mieszkaniu, zatrzymując napotkanych ludzi. Oni mieli szczęście, nie trafili przed pluton egzekucyjny, zostali z Warszawy wywiezieni… (pn)

WIĘCEJ W ŚWIĄTECZNYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

jedynkaswiat

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.