Temida za zakrętem

0

Po czterech latach dreptania w miejscu jest wreszcie wyrok w sprawie załamu­jącej się pod kątem prostym drogi w Złotej. Sąd doszedł do wniosku, że to jednak nie zwyczajny zakręt, a uniemożliwiająca dojazd przeszkoda.

O sprawie tej pisaliśmy kilka razy, a mój ostatni artykuł sprzed około roku wywołał sporą burzę, ściągając na mnie zarzuty braku obiektywizmu i opowiedzenie się po jednej stronie sądowego sporu. A ponieważ było jeszcze przed wyrokiem, zainteresowani uznali, że nie uwzględniając pobocznych okoliczności, usiłuję wpływać na ostateczne rozstrzygnięcie. Straszono mnie sądem, a redakcja, pod groźbą odpowiedzialności sądowej, opublikowała rację strony zarzucającej mi mijanie się z prawdą. Okazuje się jednak, że wyrok sądu potwierdza moje stanowisko.

Początkiem późniejszych nieporozumień była decyzja wójta gminy Samborzec o budowie drogi dojazdowej w Zło­tej. Kilka lat temu życzliwie postanowił uszczęśliwić kilku jej mieszkańców i wybudował im asfaltową szosę. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie geodeta, któremu podczas wykreślania omsknęła się ręka, skutkiem czego na niemal 2 metry wjechał w grunt ich sąsiada Marcina Czarneckiego, w efekcie czego zaasfaltowano mu pas działki o powierzch­ni około 1 ara. Kiedy pan Marcin zabrał się za ogrodzenie posesji, wyszło mu, że wypadnie ono w połowie pasa dro­gowego, w praktyce całkowicie uniemożliwiając przejazd. W tym stanie rzeczy mieszkaniec Złotej wystąpił do wójta z wnioskiem o wyznaczenie pasa drogowego, a ponieważ gospodarz gminy jakoś się do tego nie kwapił, sprawa wy­lądowała w sądzie. Skończyło się na ugodzie, na mocy której Marcin Czarnecki odstąpił gminie wyasfaltowany odcinek drogi.

Ale to bynajmniej nie koniec sprawy. (jab)

Więcej w aktualnym papierowym wydaniu TN.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.