.

Toast noc w noc

1

W samym centrum gęsto zabudowanego osiedla w Sandomierzu, w odległości kilkudziesięciu metrów od bloków, funkcjonuje otwarty całą dobę sklep z wyłącznie alkoholowym asortymentem. Dla właściciela sklepu to lokalizacja wręcz wymarzona, ale część okolicznych mieszkańców protestuje, przeklinając przy tym decydentów, którzy wydali zgodę na handel alkoholem właśnie w tym miejscu.

Niniejszy tekst jest efektem interwencji kilkunastu lokatorów bloków zlokalizowanych przy ulicy Żółkiewskiego w Sandomierzu, czujących się ofiarami beztroski władz miasta i Sandomierskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, które bez zasięgnięcia opinii mieszkańców osiedla „uszczęśliwiły” ich czynnym całą dobę sklepem z alkoholami. Powstał on w miejscu, gdzie przez kilkadziesiąt lat funkcjonował sklepik o asortymencie typowo spożywczym, w którym można było nabyć m.in. pieczywo, nabiał oraz warzywa i owoce. Był także alkohol, ale ten lżejszego kalibru, w postaci wina i piwa. I chociaż okoliczność ta ściągała tu piwnych amatorów, po zamknięciu sklepu, o godz. 21, musieli oni szukać innych „źródełek”. Tych zresztą nie brakuje, bo w najbliższej okolicy funkcjonują dwa sklepy zamykane po godzinie 22. Poza tym w promieniu kilkuset metrów zlokalizowanych jest przynajmniej pięć kolejnych przybytków z półkami pełnymi alkoholi, a do tego, tuż obok, w lokalu Sandomierskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, funkcjonuje popularny wśród młodzieży pub. W każdym razie mieszkańcy okolicznych bloków na brak możliwości nabycia alkoholu narzekać nie mogli… (jab)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

Podziel się:

1 komentarz