.

Uzależniony od sportu

0

DSC_0063 (Large)Prezentujemy sylwetkę kolejnego laureata sportowego plebiscytu TN. Bramkarz czwartoligowego OKS Mokrzyszów (Tarnobrzeg) Adrian Lasota został zwycięzcą kategorii „sportowiec osiedlowych i ludowych klubów sportowych”.

O Adrianie trudno jest pisać inaczej niż w kontekście jego przygody z piłką nożną i ogólnie ze sportem, bo to w zasadzie całe jego życie. Jak sam mówi jest sportowcem od momentu wstania z łóżka, do chwili gdy ponownie kładzie się do snu. Nie potrafi żyć inaczej…

Od Mokrzyszowa do Mokrzyszowa

Zawsze chciał być bramkarzem. Miłość do gry między słupkami wyniósł z domu – jego ojciec, Mirosław, w młodości też grał na tej pozycji. To on zabierał małego – cztero, pięcioletniego Adriana na mecze drużyn z Włostowa (gdzie mieszkali) i Klimontowa. Adrian treningi w klubie zaczął dość późno, bo dopiero w wieku czternastu lat. Będąc piętnastolatkiem grał już w drużynie seniorów, wtedy A-klasowego, Cukrownika Włostów. Długo jednak nie zagrzał tam miejsca. Gdy przyszedł czas wyboru szkoły średniej przeprowadził się do Tarnobrzega, gdzie zamieszkał u dziadków (uczył się w „Górniku”). Już wtedy pierwszy raz zetknął się z OKS-em Mokrzyszów. Po kilku treningach stwierdził jednak, że chce spróbować swoich sił w Siarce. Poszedł na trening i już tam został. Półtora roku temu, w wieku 19-stu lat, znalazł się w kadrze pierwszej drużyny, która kilka miesięcy później wywalczyła awans do drugiej ligi. Nie miał szans na grę na tym poziomie, więc został wypożyczony do Mokrzyszowa, który niedługo wcześniej awansował do 4 ligi. Jesienią zagrał po 90 minut we wszystkich piętnastu ligowych meczach. Poza tym, gdy tylko mógł, grywał w drużynie Karpaciarzy Mocnych, w Tarnobrzeskiej Amatorskiej Lidze Piłkarskiej.

Sportowiec 24/h

Ja to po prostu lubię. Dla mnie dzień bez wysiłku fizycznego, bez sportu, to dzień stracony. Wstaje rano, jem śniadanie i idę biegać, albo na siłownię. Po obiedzie idę na trening, wracam i idę spać – mówi Adrian. – Mogę sobie na to pozwolić, bo na razie się uczę (jest studentem drugiego roku Fizjoterapii na Uniwersytecie Rzeszowskim – red.) i nie pracuję. To co zarobię w Mokrzyszowie wystarcza mi na opłacenie szkoły. Pomagają mi też rodzice i dziadkowie.

Sport, a szczególnie piłka nożna, jest jego oczkiem w głowie. Treningi, dodatkowe ćwiczenia na siłowni, bieganie, czy prowadzenie zajęć z młodymi chłopcami pokazują to zamiłowanie. Długo można by o tym opowiadać. Myślę, że nie każdy potrafiłby prowadzić tak napięty tryb życia – mówi Natalia Głaz, dziewczyna Ardiana. – Z Adrianem poznaliśmy się w dniu rozpoczęcia liceum. Uczęszczaliśmy do jednej klasy, więc mogłam go dokładnie poznać. Uważam, że jest bardzo odpowiedzialną i zorganizowaną osobą. Stawia sobie określone cele, po czym dąży do ich realizacji. Zawsze mogę na niego liczyć, w wielu sytuacjach okazuje mi swoje wsparcie.

Jak Canizares

Idolem zwycięzcy naszego plebiscytu jest Santiago Canizares, wieloletni bramkarz Valencia CF i reprezentacji Hiszpanii.

To jest mój idol jeszcze z dzieciństwa. Zawsze podobało mi się to jak grał, jak zachowywał się w bramce. Podpatrywałem go i Wzorowałem się na nim. Podobnie, jak ja nie jest wysoki. Ma 182 centymetry wzrostu, czyli jest wyższy ode mnie zaledwie o centymetr – tłumaczy Adrian.

Zapytany o to, co powinno cechować dobrego bramkarza odpowiada: – Na boisku: opanowanie, spokój, „zimna głowa”. Bramkarz musi być dynamiczny, szybki. Zasięg ramion to nie wszystko, my niżsi bramkarze dużo nadrabiamy właśnie szybkością i zwinnością. Jaki powinien być poza boiskiem? Trener Maciej Wojnar powiedziałby, że bramkarz musi mieć w sobie trochę z wariata, i ja się tego trzymam.

Ambitny i pracowity

Miłość do gry, którą zaczepił w nim ojciec, przez kolejne lata podsycali w nim trenerzy: Artur Waszczyk (pod okiem którego stawiał pierwsze kroki w Cukrowniku), Wiktor Wilk, Maciej Wojnar (obaj prowadzili go w juniorach KS Siarka), Adam Marzysz, Michał Kozłowski i Michał Szymczak (prowadzili pierwszy zespół Siarki). Oni uczyli go na czym, tak naprawdę, polega piłka. Wśród tych, którym zawdzięcza najwięcej na pierwszym miejscu stawia Macieja Wojnara, który prowadził go w juniorach starszych Siarki i od niedawna w OKS Mokrzyszów znów jest jego trenerem. – Najwięcej powinien chyba zawdzięczać trenerowi Wilkowi, bo to za jego sprawą przyszedł do Siarki. No ale skoro wymienił mnie. Myślę, że to dlatego, że w juniorach starszych postawiłem na niego. Zaczął grać i uwierzył, że trener w niego wierzy. A moim zdaniem, dla zawodnika, to jest najważniejsze. Wtedy straciliśmy bardzo mało bramek, a on zrobił bardzo duże postępy – komentuje M. Wojnar. – Adrian twardo stąpa po ziemi i myślę, że nie liczy na to, że będzie grać w Ekstraklasie. Uważam, że spokojnie mógłby bronić na poziomie trzeciej ligi. Wśród wielu pozytywnych cech, które posiada bardzo ważne jest to, że jest niesamowicie ambitny i pracowity. To bardzo dużo. Dzięki temu można dojść daleko.

Adrian zaznacza, że bramkarskiego kunsztu nauczył go Robert Mazur – trener bramkarzy KS Siarka. – Te treningi bramkarskie dwa razy w tygodniu dają bardzo dużo. Myślę, że bez nich prezentowałbym się o połowę słabiej – mówi.

Adrian Lasota ma słabe warunki bramkarskie, bo nie jest wysoki. Jego pozytywem jest natomiast to, że bardzo chce pracować nad sobą. Jest bardzo ambitny i rzetelnie podchodzi do swoich obowiązków. Ponadto daje radę łączyć sport ze studiami, co nie jest łatwe. To bardzo pozytywna postać – mówi R. Mazur. – On, tak naprawdę, zagrał dopiero pół sezonu w piłce seniorskiej. Dopiero nabiera doświadczenia. Musi sprawdzić się w tej czwartej lidze. Jak już będzie tam jedynym z najlepszych zawodników, jak będzie się mówić, że znowu świetnie łapał, znowu„wyłapał” mecz, to wtedy może myśleć o tym, żeby spróbować gry w trzeciej lidze.

Sport, sport, sport

Zanim zobaczymy Adriana w bramce w wyższej, niż czwarta, lidze, będziemy mogli zobaczyć go w ligach niższych… z chorągiewkę w ręce lub gwizdkiem w ustach. Niedawno skończył bowiem kurs sędziowski, który pozwala mu „gwizdać” w B-klasie, A-klasie i „Okręgówce”. W przyszłym roku chciałby rozpocząć też pracę jako fizjoterapeuta, a w niedalekiej, chociaż na razie nieokreślonej przyszłości, zająć się szkoleniem młodych bramkarzy.

Za swoje największe sportowe sukcesy uważa awans z Siarką do II ligi oraz… zwycięstwo w naszym plebiscycie. Wśród tych życiowych, pozasportowych sukcesów, wymienia tylko jeden – poznanie Natalii. Zapytany o pozasportowe zainteresowania wylicza: oglądanie filmów wojennych z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, czytanie książek fantasy (ulubiona jest „Władca pierścieni”) i grę na komputerze, przede wszystkim w FIFA 2013, czyli w… piłkę nożną.

Jak chcę się oderwać od piłki to idę na ryby, przeważnie z tatą. Lubimy wstać o trzeciej czy czwartej rano i pojechać na jakiś zbiornik. Na tygodniu natomiast, jak mam trochę czasu, lubię wstać o szóstej, wziąć spinning i zrobić sobie kilkukilometrowy spacer wzdłuż Wisły. Woda mnie uspokaja. Nie myślę wtedy o niczym – mówi Adrian. – Kiedy chcę się uspokoić, tak fizycznie, gdy jestem zdenerwowany albo mam zły humor, to zakładam dresy i robię dwadzieścia kilometrów wokół Machowa. To pomaga mi całkowicie się wyluzować.

„Rowerem?” – dopytujemy.

Biegiem – odpowiada.

Rafał Nieckarz

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.