Weź sprawy w swoje ręce

0

Do wzięcia jest ponad 240 tysięcy złotych i ogromne wsparcie profesjonalnych doradców – warte pewnie kilkanaście tysięcy albo więcej. Na co? Na tworzenie przedsiębiorstw społecznych – np. spółdzielni socjalnych. Brzmi zagadkowo? To już wyjaśniamy, o co chodzi!

Spółdzielnia socjalna to firma, której celem nie jest generowanie zysków konsumowanych przez jej właścicieli. Prawo wręcz tego zabrania. Sensem jej istnienia jest realizacja misji społecznej polegającej na zatrudnianiu osób, które mają problemy z odnalezieniem się na rynku pracy i które
z różnych powodów wydają się być z niego wykluczone. Spółdzielnia to miejsce, w którym takie osoby pomagają kolejnym – założyć ją mogą bowiem tylko bezrobotni.

– Matce, która rodzi dwójkę dzieci, jedno po drugim, i korzystając z urlopów macierzyńskiego i wychowawczego wypada z rynku pracy na sześć lat, bardzo trudno jest wrócić. Po pierwsze dlatego, że po prostu dawno nie pracowała. Po drugie dlatego, że pracodawcy będą kręcić nosem, mówiąc, że pewnie ciągle będzie brała zwolnienia, bo dzieci będą chorować itd. Między innymi dla takich osób są spółdzielnie socjalne. A także po to, żeby pomóc zaistnieć na rynku pracy osobom, które dopiero co skończyły szkołę i nikt nie chce ich zatrudnić, bo nie mają doświadczenia. Także dla tych, którym z różnych powodów „powinęła się noga” i przez to mają problemy ze znalezieniem zatrudnienia – tłumaczy Aneta Englot, prezes tarnobrzeskiej Spółdzielni Socjalnej „Konar” działającej w branży gastronomicznej, jednego z pierwszych tego typu przedsiębiorstw w Polsce, założonego w 2006 roku… (rn)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.