Wójt kamerzysta (II)

3

Komentując jedną z licznych ostatnio prokuratorskich wpadek, jeden z profesorów prawa stwierdził, że największą wadą prokuratorów jest ich naiwność. Poniższy casus tezę tę w całej rozciągłości potwierdza.

O  sprawie  tej  pisałem  w  sierpniu ubiegłego  roku,  zatem  celowe  wydaje się jej lakoniczne przypomnienie. Tym bardziej że w tamtym czasie obrazowski wójt Krzysztof Tworek (na zdjęciu) kilkakrotnie  gościł  na  naszych  łamach  i  to z powodu postępowania, które swój finał znalazło w sądzie.

Jedna  ze  spraw  dotyczyła  sekretarki Izabeli Prawdy,  której  wójt  udzielił wątpliwego upomnienia. Ponieważ pani Izabela  czuła  się  niewinna,  zaskarżyła wójtowską  decyzję  do  sandomierskiego Sądu Pracy i sprawę wygrała. Gdyby sprawa  dotyczyła  innego  gospodarza gminy, być może na tym by się skończyło, ale obrazowski wójt potraktował to jako ujmę na honorze i na niepokorną podwładną postanowił znaleźć haka.

Kiedy Izabela Prawda wróciła do pracy,  po  dłuższym  zwolnieniu  lekarskim – notabene jej niedyspozycja zdrowotna spowodowana była stresem związanym z niesłuszną naganą – zauważyła, że pod jej nieobecność w sekretariacie zamontowane  zostało  jakieś  elektroniczne  urządzenie.  Na  pytanie o jego przeznaczenie,  odpowiedziano  jej,  że  to  zwyczajny czujnik  ruchu.  I  być  może  uwierzyłaby, gdyby nie pracownik firmy ochroniarskiej, zajmującej  się  monitoringiem  budynku Urzędu Gminy, który po przyjrzeniu się „czujnikowi ruchu” stwierdził, że to ukryta  kamera  z  rejestratorem  głosu.

W  dodatku  urządzenie  nie  było  podpięte  do systemu  monitoringu  obiektu,  lecz  bezpośrednio do gabinetu Krzysztofa Tworka, co w praktyce oznaczało, że jedynie wójt mógł  być  odbiorcą  przekazu.  Pozostałe cztery  zainstalowane  na  terenie  urzędu kamery  –  dwie  na  zewnątrz  i  dwie  na korytarzach – podłączone są do jednego  systemu. Jeśli weźmie się pod uwagę fakt niepoinformowania sekretarki o instalacji urządzenia, zasadne wydaje się podejrzenie, że kamera ta miała służyć wójtowi do inwigilacji  podwładnej.

Podejrzenie  tym bardziej uzasadnione, że najbliższa kamera zainstalowana była w poczekalni, czyli przed  drzwiami  sekretariatu.  Jeśli  więc wójt  chciał  wiedzieć,  kto  wybiera  się  do niego z wizytą, mógł się tego dowiedzieć, zerkając na obraz z kamery w poczekalni.

Połączywszy fakty, Izabela Prawda doszła  do  wniosku,  że  lokalizacja  kamery miała  umożliwić  obserwację  jej  zachowania,  a  domyślając  się  wójtowskich  intencji, nie miała wątpliwości, że chodziło o zrobienie jej koło pióra. Dlatego też fakt zainstalowania kamery i niepoinformowania jej o tym zgłosiła policji.

W toku prowadzonego postępowania wyjaśniającego rozpytany na tę okoliczność wójt stwierdził,  że  instalacja  kamery  nie  miała  na celu inwigilacji podwładnej, lecz wyłącznie względy bezpieczeństwa. Pytania, dlaczego  nie  wystarczyła  kamera  za  drzwiami, policjant jakoś nie zadał, ale dając wiarę dobrej woli gospodarza gminy, wysmarował postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania, które prokurator skwapliwie podpisał.

Opisując  tę  część  sprawy,  pozwoliłem sobie  na  totalną  krytykę  prokuratora, który nie był łaskaw dopatrzyć się niczego złego w tym, że za pomocą prywatnej kamery  wójt  szpieguje  pracownicę.  Nie mówiąc już o tym, że oprócz kilku innych aktów  prawnych,  przede  wszystkim  złamano przepisy Konstytucji gwarantującej wszak wolność i poszanowanie godności. Zastrzeżenia zgłosiła także pokrzywdzona Izabela Prawda, a wspólne argumenty musiały  zasiać  jakieś  wątpliwości,  skoro prokurator  zdecydował  o  wszczęciu  postępowania.

Po kilku miesiącach oczekiwania okazało się jednak, że prokuratorska naiwność pozostała niewzruszona. Oto  bowiem  28  grudnia  2013  r.  prokurator Urszula Sus z  sandomierskiej Prokuratury Rejonowej umorzyła dochodzenie,  ponieważ  w  działaniu  wójta  nie dopatrzyła się znamion przestępstwa.  (…)

Jan Adam Borzęcki

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.

Podziel się:

3 komentarze

  1. Zapewne umorzyła do0chpdzenie, bo był koniec roku a to czas rozliczeń. Taka popier… POlska.

  2. Tak to się dzieje, jak wieśniak który dorwał się do władzy myli interesy państwowe i obywatelskie z prywatnymi. A wymiar sprawiedliwości przymyka na to oko? Czemu?