Wszystko pod kontrolą

0

Przed tegorocznym sezonem letnim nad Jeziorem Tarnobrzeskim nie dosypywano piasku. Mimo tego chyba każdy jego stały bywalec zauważył, że plaże wydają się być szersze niż rok wcześniej. Okazuje się bowiem, że poziom wody w akwenie jest nieco niższy niż wówczas, i nie jest to przypadek, ale wynik działalności człowieka.

Od początku lata docierały do nas głosy, że szersze, bardziej „pojemne” plaże to fajna sprawa, ale za to w wodzie jest zbyt mało piasku, przez co kąpiący się już przy brzegu muszą stąpać po twardych betonowych płytach. Sytuacja ta była problematyczna nie tylko dla nich, ale przede wszystkim dla przedsiębiorcy, który prowadzi wypożyczalnię kajaków i rowerków wodnych. Skarżył
się bowiem, że jego klienci, wracając do brzegu, ryją ich spodami o wspomniane płyty – co nie zdarzało się w ubiegłym roku. Na szczęcie pomocną dłoń wyciągnęli do niego pracownicy Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, dzięki którym w to miejsce przeniesiono nieco piachu, który woda zaniosła gdzie indziej. To oni potwierdzili nasze przypuszczenia, że w wodzie jest mniej piasku, ponieważ przed tym sezonem go nie dosypywano, a część tego, który był tam do tej pory, fale po prostu zabrały w głębiny. Nie bez znacznie jest tutaj jednak fakt, że wody jest w jeziorze mniej. Decyzja o obniżeniu jej poziomu w stosunku do stanu sprzed roku zapadła w gabinetach Kopalni Siarki „Machów”.

WYMIENIAJĄ WODĘ

Mimo iż od dwóch lat właścicielem jeziora i terenów leżących w jego bezpośrednim otoczeniu jest miasto, to właśnie kopalnia wciąż gospodaruje jego wodami na podstawie stosownego pozwoleniem wodno-prawnego, wydanego przez marszałka województwa. To w tym dokumencie znajdują się wytyczne dotyczące wysokości nad poziomem morza, do której może być ono
napełniane. Minimalny poziom w sezonie zimowym – od lutego do kwietnia – to 145 metrów nad poziomem morza. Maksymalny to natomiast 146 metrów – od kwietnia do września. W ciągu roku można więc „wymienić” metr słupa jeziorowej wody – najpierw spuszczając ją do Wisły, a następnie napuszczając ją stamtąd do zbiornika. – Więcej się nie da. Jest to związane z róż-nicą poziomu położenia kanałów wlotowego i wylotowego, które łączą akwen z Wisłą– mówi Marek Szmuk, kierownik działu robót górniczych i kierownik ruchu zakładu górniczego Kopalni Siarki „Machów”.

więcej w papierowym wydaniu TN, lub elektronicznym wydaniu eTN

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.