Zaciśnij zęby i czekaj!

0

Ile można czekać na przyjęcie na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym po bolesnym upadku na rękę podczas jazdy rowerem? W Tarnobrzegu nawet pięć godzin. I po tym czasie można odejść z kwitkiem. O tym, jak funkcjonuje służba zdrowia, na własnej skórze przekonał się w ubiegłym tygodniu tarnobrzeski radny Mariusz Myszkowski.

Kilka dni temu jego syn doznał bolesnej kontuzji podczas jazdy na rowerze w skateparku. Przewrócił się i upadł na rękę. Z bólem trafił do znajdującej się przy szpitalu przychodni Transmed, świadczącej nocną i świąteczną opiekę medyczną. Stamtąd odesłano go jednak na SOR z informacją, że lekarze Transmedu nie zajmują się urazami. Gdy trafił na SOR była godzina 18.45. Po pięciu godzinach bezskutecznego oczekiwania na przyjęcie M. Myszkowski zabrał syna do domu. Piętnaście minut przed północą

– Zrezygnowałem, widząc, że dochodzi północ, a nie zostały jeszcze przyjęte dziewczyny, które – jak mówiły – pojawiły się w szpitalu półtorej godziny przed nami – opowiada. – W międzyczasie jedyna pani doktor, która wówczas przyjmowała na SOR, zajmowała się pacjentami przywożonymi przez karetki. Najpierw była nastoletnia dziewczyna, która przyjechała w towarzystwie policji, pijany trzynastolatek z Sokolnik, młody chłopak ze Stalowej Woli ze złamaną ręką, starszy pan, któremu zatrzymała się akcja serca i jeszcze jakaś pani. Tych pacjentów oraz osoby, które przyszły tutaj o własnych siłach, musiała obsłużyć jedna lekarka. Biegała z jednej sali na drugą… (rn)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

 

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.