Zagmatwane losy [W najnowszym TN]

0

Życie Kazimierza Stręciwilka – partyzanta, potem żołnierza wyklętego, do dziś jest w zasadzie zbiorem białych plam. Do niedawna nie było wiadomo nawet gdzie i kiedy zginął. 68 lat po jego śmierci rodzinną łamigłówkę próbuje rozwikłać mieszkający w Tarnobrzegu wnuk żołnierza.

– Dziadek urodził się w 1919 r. Po klęsce wrześniowej próbował przedostać się do Francji. Nie udało się, wrócił do Rozwadowa i został zatrudniony w Zakładach Południowych w Stalowej Woli. Po jakimś czasie uznano, że sabotuje pracę i wysłano go przymusowo na roboty do Niemiec. W czasie transportu zabił niemieckiego żandarma i uciekł do lasu, do partyzantki. Trafi ł do słynnego oddziału „Ojca Jana”. Walczyli też jego dwaj bracia, Zygmunt i Roman. Ten pierwszy został rozstrzelany przez Niemców, drugi po wojnie był represjonowany. Z tego, co udało mi się ustalić, dziadek uczestniczył m.in. w słynnej bitwie o Porytowe Wzgórze w Lasach Janowskich, był w grupie podporucznika Usowa – „Konara”, która wyprowadziła zgrupowanie partyzanckie z okrążenia. Gdy w 1944 r. nadeszli Rosjanie, dziadek nie ujawnił się. Pozostał w lesie, nie złożył broni. Po jakimś czasie jednak wrócił do rodzinnego Rozwadowa i tam próbował ułożyć sobie życie. Czuł się w miarę bezpiecznie, część partyzantów, wykonując rozkazy dowództwa, wstąpiła do Milicji Obywatelskiej i Urzędu Bezpieczeństwa, więc w razie niebezpieczeństwa, miał pewność, że zostanie ostrzeżony – opowiada Marcin Kowal, wnuk Kazimierza Stręciwilka. Spokój nie trwał długo. Ulokowani w organach bezpieczeństwa partyzanci zaczęli „znikać”. Jednym z nich był kolega K. Stręciwilka, Józef Kowal. Po latach okazało się, że J. Kowal wylądował „na białych niedźwiedziach”, wywieziony przez NKWD. – Dziadek przyjął jego tożsamość, bo Stręciwilkiem zainteresowało się UB. Wypytywali rodzinę, zaczęły się rewizje w domach. W końcu dziadek uciekł do lasu. Dołączył do oddziału Tadeusza Gajdy „Tarzana”, razem z nim uczestniczył w akcjach przeciwko nowemu porządkowi, a potem, w połowie 1945 r. wyjechał na Ziemie Odzyskane – opowiada wnuk K. Stręciwilka… (wel)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

KUP e-TN (kliknij w obrazek poniżej)

 

Podziel się:

Komentarze są wyłączone.