Zakaz wstępu na salony [W najnowszym TN]

0

Dyrektor tarnobrzeskiego muzeum nie chce radnych w Zamku Dzikowskim. Nie wyraził zgody na organizowanie tam posiedzeń Rady Miasta. Spotkało się to z ostrą reakcją części tutejszych samorządowców. Część z nich jest zbulwersowana jego postawą i uważa, że próbuje robić prywatny folwark z budynku, na remont którego miasto wydało 13 milionów złotych.

Przewodniczący Rady Miasta Dariusz Bożek zwrócił się z do dyrektora Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega Tadeusza Zycha z prośbą o udostępnienie na posiedzenia rady tak zwanej sali sejmowej Zamku Dzikowskiego. Jak już informowaliśmy radni musieli opuścić salę kameralną Tarnobrzeskiego Domu Kultury ze względu na jej remont. D. Bożek był przekonany, że uzyskanie zgody dyrektora to jedynie formalność. Ale się mylił.

NIE, NIE, NIE, NIE

Dyrektor odpisał, że „niestety, musi odmówić”. Swoją decyzję uzasadnił w czterech punktach. Pisał, że zamek jest muzeum, w którym zgromadzone są bezcenne skarby dla polskiej kultury, które w depozyt oddała tam rodzina Tarnowskich. A że nie wszystkie jego pomieszczenia są zamknięte, „zaistniałby problem odpowiedniego zabezpieczenia tych zbiorów”. Sala sejmowa, w której miałyby się odbywać obrady, jest „także miejscem ekspozycyjnym, w którym pomieszczone są, wymagające specjalnego traktowania eksponaty, (np. w razie niepogody jej użytkownicy zakładają obuwie ochronne)”. T. Zych stwierdził też, że sesje rady utrudniłyby bieżące funkcjonowanie muzeum. A w zamku nie ma stołów, za którymi mogliby usiąść radni, ani profesjonalnego sprzętu nagłaśniającego i multimedialnego.

NIE UKRADNIEMY „KOSSAKÓW”

– Wydawało się, że tarnobrzeski zamek jest takim samym obiektem użyteczności publicznej, jak każdy inny budynek należący do miasta. Że tak, jak na przykład dom kultury, powinien być dostępny dla mieszkańców… – komentuje D. Bożek… (rn)

Więcej w papierowym i elektronicznym wydaniu „TN”.

Może zainteresują Cię również wpisy oznaczone podobnymi tagami:

Podziel się:

Zostaw odpowiedź