Bariery są po to, by je przełamywać - Tygodnik Nadwiślański
środa, 30 listopada
reklama

Bariery są po to, by je przełamywać

0

Marcin Jurzysta jest znanym na Podkarpaciu działaczem społecznym, od lat angażującym się w działania zmierzające do likwidacji barier i eliminacji wykluczeń dotyczących osób znajdujących się w trudnej sytuacji. Jego działania zostały docenione. Aktualnie reprezentuje Podkarpacie na Forum Ekonomicznym w Karpaczu. Został tam zaproszony, będzie prelegentem podczas specjalnego panelu dyskusyjnego poświęconego sprawom uchodźców z Ukrainy i ich przebywaniu w Polsce.

To niewątpliwie zaszczyt, że będę mógł podzielić się swoimi doświadczeniami i refleksjami na ten temat. Nie jest mi on obcy, szczególnie jeżeli chodzi o dzieci z Ukrainy i ich próby adaptacji do polskiego systemu oświatowego. Jako nauczyciel przerabiam to na co dzień i widzę, że w tej materii jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Z moich obserwacji wynika, że ciągle nie mamy w Polsce pomysłu jak włączyć ukraińskich uczniów do polskich szkół. Oczywiście mam na myśli sposób ich nauczania, oceniania, pomoc w przejściu z ukraińskiego systemu na polski. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten problem został zrzucony na szkoły, ich dyrektorów i nauczycieli. Wsparcia ze strony kuratoriów nie ma, bo na szczeblu rządowym nikt nie ma pomysłu jak to wszystko systemowo rozwiązać. Wręcz można usłyszeć w kuratorium „jak sobie wzięliście uczniów z Ukrainy, to sobie teraz radźcie”. To nie tak powinno wyglądać – mówi Marcin Jurzysta.

Działacz, pedagog i społecznik z Podkarpacia zamierza przedstawić podczas panelu dyskusyjnego kilka rozwiązań, które mogą pomóc w zaadaptowaniu ukraińskich uczniów.
Jakaś część tych dzieci u nas zostanie, być może na stałe. Także w naszym interesie leży, żeby ich adaptacja przebiegała jak najsprawniej. Konieczne jest bezwzględnie organizowanie zajęć z nauką języka polskiego, tych uczniów trzeba też jak najaktywniej włączyć w działanie polskich świetlic. Pomijając już wszystko inne, należy przy tym też pamiętać, że to są osoby, które szukają w Polsce schronienia przed groźbą utraty życia. Ze względu na problemy tu, wielu uchodźców, także tych z dziećmi w wieku szkolnym, stara się wrócić na Ukrainę. Przez to narażają się na śmiertelne niebezpieczeństwo – mówi M. Jurzysta.

Marcin Jurzysta współpracuje przy rozwiązywaniu kwestii adaptacyjnych dzieci i młodzieży z Ukrainy zarówno z praktykami, jak i naukowcami – zarówno z Polski, jak i z Ukrainy, m.in. z dr Hanną Davydenko, prorektor ds. nauki i spraw międzynarodowych Uniwersytetu „Ukraina” i dyrektor Instytutu Winnicy, a także założycielką i przewodniczącą rady organizacji publicznej Perspektywa Społeczna. Działania na rzecz dzieci i młodzieży z Ukrainy to tylko niewielki element większej całości. Marcin Jurzysta jest bowiem znany z tego, że od lat walczy o eliminację barier wykluczających z życia publicznego a to osoby niepełnosprawne, a to inne „słabsze” grupy społeczne. Z działań tych narodził się pomysł powołania Inicjatywy Społecznej „Dziś dla Jutra”.
Gromadzi ona ludzi, dla których najważniejszy jest człowiek, który potrzebuje pomocy. Wierzymy, że budowanie oraz okazywanie empatii jest pierwszym krokiem do zauważenia potrzeb innych, a w szerszej perspektywie, wzajemnego dbania o nasze małe ojczyzny, dzięki działalności obywatelskiej. To nie są wyświechtane slogany, staramy się prowadzić działania, które są potwierdzeniem przytoczonych tu haseł – mówi Marcin Jurzysta.

Takim działaniem jest choćby realizowany przez członków Inicjatywy Społecznej „Dziś dla Jutra” program darmowych badań endokrynologicznych dla dzieci z ośrodków opiekuńczych i wychowawczych. Objęto nim  m.in. podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Rudniku nad Sanem i Placówki
Opiekuńczo-Wychowawczej „Nasz Dom Dzieciątka Jezus” w tej samej miejscowości. Badania zapewniono także dzieciom z placówek w Jarosławiu i Frysztaku.
Powołaliśmy to stowarzyszenie, by móc, w tym miejscu gdzie są jakieś zaniedbania celowe czy losowe, wchodzić niejako w te luki i wypełniać je naszym działaniem, empatią, życzliwością i takim usposobieniem do ludzi. Znam osoby, które zajmują się w swoich stowarzyszeniach ekologią, dbaniem o zwierzęta, i to jest super, ale ja jako nauczyciel ciągle powtarzam swoim uczniom jedno – po pierwsze człowiek. Jak będziecie w stosunku do drugiego człowieka empatycznie nastawieni, to wtedy cały świat, nawet i ta przyroda będzie lepsza. I o tą lepszość świata, staramy się na co dzień w naszym stowarzyszeniu – podkreśla Marcin Jurzysta.

Ważnym elementem działalności Marcina Jurzysty są inicjatywy mające na celu likwidację wykluczenia społecznego, jakie bardzo często dotyka osoby z niepełnosprawnościami.
Wydawać by się mogło, że mamy XXI wiek, że tyle już powiedziano na ten temat, że nie trzeba prowadzić dalszych działań w tym kierunku. Niestety, to błędne mniemanie. Osoby z niepełnosprawnościami nadal są narażone na wykluczenie i utrudnienia w funkcjonowaniu w społeczeństwie. O ile na brak empatii u ludzi niewiele możemy zdziałać, to trzeba walczyć przynajmniej o likwidację barier – zarówno tych fizycznych, jak i mentalnych i prawnych. Pewne rzeczy powinny być standardem, powinny być wypracowane procedury działające niejako automatycznie. Staramy się to uświadamiać rządzącym w Polsce, choć są oni odporni na te kwestie. O tym, że w tej materii jest bardzo dużo do zrobienia, przekonuję się codziennie na własnej skórze. Sam jestem osobą niepełnosprawną, więc dokładnie znam ten temat. Nawet teraz, podczas Forum Ekonomicznego, zderzyłem się z nasza polską rzeczywistością. Zostałem zakwaterowany w hotelu, na czwartym piętrze bez windy. Dla osoby z utrudnionym poruszaniem się to autentyczny problem – mówi M. Jurzysta.

Stowarzyszenie swoje działanie ukierunkowuje nie tylko na dzieci czy osoby z niepełnosprawnościami. Pomaga także samotnym matkom, ludziom ubogim, uczniom z małych miejscowości pozbawionym możliwości wykorzystania swojego potencjału i wielu innym grupom społecznym.
Mamy szereg planów, które będziemy starali się zrealizować. Chcemy np., żeby na Podkarpaciu powstało Centrum Diabetologii z prawdziwego zdarzenia. Współpracujemy też z Uniwersytetem Rzeszowskim, którego wykładowcą jestem, przy kształceniu kadry pedagogicznej uwrażliwionej na potrzeby placówek integracyjnych. Listę naszych planów i projektów, które będziemy chcieli realizować mógłbym ciągnąć długo,. Ich wspólnym mianownikiem jest to, że wszystkie ukierunkowane są na pomoc ludziom – zaznacza M. Jurzysta.

Podkarpacki społecznik angażuje się też w działalność polityczną. Jednak jak mówi, jest to dla niego tylko środek do realizacji celów, które legły u podstawy powołania Inicjatywy Społecznej „Dziś dla Jutra”.
Polityka nie jest dla mnie jakimś fetyszem. Jest jednym ze sposobów na działalność społeczną. Bo co z tego, że tworzymy ciekawe, pożyteczne projekty, skoro nie mamy narzędzi do ich wprowadzenia? Tylko dlatego rozważam bardziej zaangażowane wejście do polityki, traktując to jako środek do celu – deklaruje M. Jurzysta.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.