Bratnia wojna

0

O sytuacji w sandomierskiej Powszechnej Spółdzielni Spożywców „Społem” pisaliśmy już kilka razy. Ostatni raz w listopadzie 2015 roku, kiedy batalia o wpływy i pieniądze weszła w decydujący etap. I chociaż wtedy wydawało się, że nowy zarząd z prezesem Andrzejem Garncarzem ostatecznie pognębił opozycję, nagle okazało się, że być może został on wybrany niezgodnie z przepisami i rządzi prawem kaduka.

Sandomierska Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Pomoc Bratnia” powstała w 1907 r. i jest bodaj najstarszą, działającą w mieście świecką instytucją. Przez ponad sto lat działalności wielokrotnie przeżywała wzloty i upadki, zawsze jednak wychodziła z nich zwycięsko. Przede wszystkim dzięki spółdzielczej zasadzie solidarności i dbałości o wspólne dobro. Przyszedł jednak czas, kiedy pojęcie wspólnego dobra podzieliło członków spółdzielni, wywołując konfl ikt, który doprowadzić może do tego, że PSS „Społem” pójdzie z torbami.

Kłopoty zaczęły się już w latach dziewięćdziesiątych, kiedy operatywna konkurencja zaczęła odbierać klientów sklepom PSS. Sytuację pogarszał fakt, iż koszty utrzymania dużych spółdzielczych przybytków handlowych, w których liczba personelu była niewspółmiernie wysoka do potrzeb, okazały się trudne do udźwignięcia. Poza tym brakowało gotówki na ich zaopatrzenie w atrakcyjny towar, a przede wszystkim umiejętności poruszania się w innych warunkach rynkowych. Trudności usiłowano łatać cięciem kosztów – m.in. przez zwolnienia części pracowników – i wynajmowanie lokali, ale działania te okazały się mało skuteczne… (jab)

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU ”TYGODNIKA NADWIŚLAŃSKIEGO” LUB eTN.

Share.

Comments are closed.