Gmina Klimontów. Byli wyjątkową parą. Mieli spełnić szczególną misję i odziedziczyć fortunę [zdjęcia] - Tygodnik Nadwiślański
wtorek, 30 listopada
kondolencje
reklama

Gmina Klimontów. Byli wyjątkową parą. Mieli spełnić szczególną misję i odziedziczyć fortunę [zdjęcia]

0

Ich ślub był częścią misternego planu ułożonego przez zamożnego arystokratę. Obiecał on zapisać nowożeńcom w spadku pokaźny majątek, stawiając przy tym tylko jeden warunek. Musieli spłodzić męskiego potomka.

Ta historia bierze swój początek w niespokojnych czasach wojny z Kozakami Chmielnickiego. 9 sierpnia 1650 roku umarł w Warszawie kanclerz wielki koronny Jerzy Ossoliński. Odszedł nagle, w sile wieku, mając ledwie 55 lat. Człowiek, który ród Ossolińskich wyniósł do rangi najpierwszych w Rzeczypospolitej. Jednym z symboli potęgi tej familii stał się okazały renesansowy zamek, pobudowany przez Jerzego w będącym kolebką rodu Ossolinie na Sandomierszczyźnie.

Kanclerz umierając nie zostawił męskiego spadkobiercy. Jeden z jego synów umarł przy porodzie, drugi – Franciszek – starosta bydgoski, nadzieja rodziny, kształcony przez najlepszych pedagogów i przygotowany do pełnienia najważniejszych funkcji w państwie, skonał niespodziewanie dwa lata przed śmiercią ojca. Był już żonaty z Katarzyną Działyńską, lecz związek pozostawał jeszcze bezdzietny. Takim to zrządzeniem losu kanclerska fortuna przypadła do podziału trzem żyjącym córkom Jerzego. Rodowy Ossolin przypadł w udziale Urszuli Brygidzie, wydanej za oboźnego wielkiego koronnego Samuela Jerzego Ossolińskiego, który wraz z ojcem – Marcinem – padł ofiara rzezi polskich jeńców, dokonanej z inicjatywy Chmielnickiego po bitwie pod Batohem w 1652 roku.

Tak się złożyło, że przez kolejne dwa wieki z okładem ossolińskie włości przechodziły droga dziedziczenia w ręce właścicieli, którzy nie nosili nazwiska Ossoliński. Były od tej reguły wyjątki, ale nieliczne i krótkotrwałe.

Pod koniec XVIII wieku dobra te przypadły rodzinie Ledóchowskich. Wykupił je od nich hrabia Józef Kajetan Ossoliński, senator i jedna z najważniejszych postaci polskiej sceny politycznej doby Królestwa Kongresowego. Zasłynął on jako kolekcjoner i twórca galerii obrazów w pałacu zwanym „na Tłumackiem” w Warszawie, gdzie umieścił dzieła sztuki odkupione od króla Stanisława Poniatowskiego.

Józef Kajetan przekazał Ossolin swojemu synowi Wiktorowi, który w chwili swojej śmierci był ostatnim męskim przedstawicielem tak zwanej „arystokratycznej” linii Ossolińskich. Nim umarł, dołożył jednak starań by kolebka rodu dalej pozostała w rękach noszących to nazwisko spadkobierców. Usynowił pochodzącego z Wileńszczyzny Feliksa Prospera Ossolińskiego, reprezentującego boczną i mocno zubożałą gałąź familii, ożenił go z równie niebogatą Walerią Ossolińską i przyrzekł młodej parze przepisać cały majątek, pod warunkiem, że urodzi im się męski potomek. Upragniony syn przyszedł na świat 10 listopada 1850 roku. na chrzcie dano mu imiona Jerzy Jan.

26 października 1873 roku w Goźlicach Jerzy Jan poślubił Jadwigę z Lossowów. Jerzy i Jadwiga zamieszkali w niedużym dworku, położonym nieopodal ruin zamczyska wzniesionego niegdyś przez kanclerza Ossolińskiego. Urodziły im się cztery córki: Maria, Gabriela, Jadwiga i Zosia, która zmarła w dzieciństwie.

Jerzy Jan Ossoliński pogrzebał szczytną ideę hrabiego Wiktora. Po śmierci Jadwigi ożenił się powtórnie, z nauczycielką swej córki Teklą Sokołowską i być może za jej namową sprzedał Ossolin, rodzinie Karskich z nieodległego Włostowa. Sam zmarł w Warszawie 19 maja 1912 roku. Historyczna majętność w ręce Ossolińskich nie powróciła już nigdy.

Nagrobek Walerii i Feliksa Prospera Ossolińskich znajduje się na cmentarzu parafialnym w Goźlicach. Jest w bardzo złym stanie. Na jego odnowienie zbierane będą środki finansowe podczas tegorocznej kwesty, którą organizuje Stowarzyszenie „Nasze dziedzictwo Ossolin”. Kwesta ma trwać trzy dni. Zacznie się już w sobotę, 30 października. Wolontariusze zbierać będą datki także w niedziele i w poniedziałek, 1 listopada.

– W ostatnim czasie ułamał się i spadając rozbił krzyż wieńczący nagrobek Feliksa i Walerii. Dlatego też konieczne jest jak najszybsze podjecie zabiegów konserwatorskich, by uratować ten pomnik. Mamy nadzieję, że się to uda – mówi Rafał Staszewski, prezes Stowarzyszenia „Nasze dziedzictwo Ossolin”.

więcej na ten temat w papierowym wydaniu “TN”

goźlice nagrobek ossolińskich

Udostępnij

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.