Chcę czerpać z europejskich wzorców – rozmowa z Barbarą Zych

0

Rozmowa z BARBARĄ ZYCH – kierownik Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego w Tarnobrzegu, byłym doradcą prezydenta miasta do spraw zdrowia, kandydatką do Parlamentu Europejskiego z ramienia Koalicji Obywatelskiej

– Nie jest Pani politykiem. Dlaczego zdecydowała się Pani na start w wyborach do Europarlamentu?

– Tak, to mój wyborczy debiut. Od ponad 35 lat zawodowo zajmuję się problematyką związaną ze zdrowiem oraz opieką nad seniorami i osobami niepełnosprawnymi. Od zawsze było to dla mnie priorytetem i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że w moim przypadku praca stała się pasją. Zdecydowałam się wziąć udział w wyborach, ponieważ uważam, że w związku z demografią – faktami w postaci liczb, które pokazują, że nasze społeczeństwo starzeje się bardzo szybko, należy o tych problemach mówić coraz więcej i coraz głośniej, a także aktywnie działać w tym zakresie. Chciałabym wykorzystać do tego moje doświadczenie, moją wiedzę i zaangażowanie w dotychczasową pracę. Zajmować się problemami, które znam od podszewki. Unia Europejska ma 35 obszarów działania. Dla mnie szczególnie ważny jest ten dotyczący zdrowia publicznego, opieki, pielęgnacji oraz wprowadzenia nowych standardów i procedur, które ułatwią życie osobom starszym i niepełnosprawnym.

– Była Pani doradcą prezydenta Tarnobrzega do spraw zdrowia. Dziś chce Pani doradzać w Brukseli?

– Realizowanych jest już wiele pozytywnych działań. Ale też moim zdaniem, a także zdaniem wielu osób, które są zaangażowane w szeroko pojętą politykę zdrowotną, wciąż pozostaje bardzo wiele do robienia. Mnie na przykład bliskie są wzorce skandynawskie, a szczególnie szwedzkie, gdzie opieka nad seniorami, osobami chorymi czy zależnymi jest wyjątkowo kompleksowa. Nie mówimy tutaj tylko o opiece instytucjonalnej, ale także domowej, wsparciu rodziny, która może liczyć między innymi na tak zwane „chwile wytchnienia”, kiedy opiekę nad chorym przejmują społeczni koordynatorzy. Rodzina może wówczas odpocząć od codziennych obowiązków związanych z opieką nad chorym czy wykorzystać ten czas na pozyskanie informacji, które pomogę lepiej tę opiekę sprawować.

– Instytucjonalnego wsparcia potrzebują więc nie tylko chorzy, ale także ich rodziny?

– Praca w placówce, którą prowadzę i której powołania byłam współpomysłodowcą, nauczyła mnie nie tylko ogromnej pokory wobec życia i choroby, ale także ogromnego szacunku wobec rodzin osób schorowanych, które na co dzień borykają się z niemierzalną wręcz ilością problemów. Ci, którzy nigdy nie mieli do czynienia z przewlekłą chorobą i piętrzącymi się wręcz problemami z nią związanymi, tak naprawdę nie potrafią sobie wyobrazić jak taka opieka może być wyczerpująca. Osoby ją sprawujące muszą mieć energię do działania, muszą mieć wsparcie. Nic nie zastąpi łączności międzypokoleniowej, na co także bardzo mocno staram się stawiać. Oswajanie ze starością jest bardzo ważne. Dziś znikły domy wielopokoleniowe, między innymi przez zmianę sytuacji na rynku pracy. Dużo młodych ludzi szuka swojego miejsca poza granicami kraju czy choćby w dużych miastach. Bardzo ważne jest, żeby pamiętali o swoich rodzicach czy dziadkach, choćby szukając dla nich pomocy instytucjonalnej, na czas ich nieobecności. Żeby dawali im do zrozumienia, że o nich dbają, nie zostawiają ich samym sobie. Chciałabym działać na rzecz umacniania takiego sposobu myślenia, postępowania i edukacji. Pracować przede wszystkim na rzecz umacniania więzi międzypokoleniowej.

– Wszyscy się starzejemy. Kiedyś to my znajdziemy się na miejscu dzisiejszych seniorów. I być może będziemy potrzebować jakiejś formy opieki…

– Patrząc na dane statystyczne widzimy, że w ciągu ostatnich 25 lat w Polsce przybyło 3,5 miliona osób powyżej 65. roku życia. Jeśli dziś nauczymy się odpowiedniego patrzenia na starzejące się społeczeństwo, podejścia do kwestii starości i chorób, to będziemy mieć pewność, że kolejne pokolenia, czerpiąc z wypracowanych przez nas rozwiązań, w odpowiedni sposób zapewnią nam opiekę. A później kolejne pokolenia zadbają o ciągłość bezpieczeństwa psychicznego. Tak naprawdę działamy więc dla samych siebie – w dłuższej perspektywie.

– W ostatnich miesiącach głośno było też o problemach, z którymi borykają się osoby niepełnosprawne i ich opiekunowie. To także temat Pani bliski.

– Mierzymy się dziś z problemem braku propozycji i rozwiązań dla dorosłych niepełnosprawnych. Gdy takie osoby kończą wiek szkolny, tracą opiekę instytucjonalną. Chciałabym zająć się przygotowaniem nowych procedur i rozwiązań w tym zakresie. Zwracając uwagę także na to, że w rożnych europejskich krajach rożne są definicje osoby niepełnosprawnej. Ich ujednolicenie jest bardzo ważne. Chciałabym o to walczyć.

– Z Brukseli Pani głos byłby bardziej słyszalny?

– Chciałabym mówić o tym wszystkim w Europarlamencie i stworzyć jeden wzorzec postępowania dla wszystkich państw europejskich. To nie jest kwestia budowy kolejnego domu opieki społecznej, kolejnego zakładu pielęgnacyjno-opiekuńczego, ale także konkretnych rozwiązań systemowych. Ciekawym pomysłem jest również tworzenie osiedli senioralnych, lecz nie takich, w których osoby starsze są izolowane od społeczeństwa danego miasta, ale miejsc, które łączą w sobie rożnorodne funkcje skierowane do seniorów, gdzie nawet kawiarnie czy sklepy są im dedykowane, tworząc jeden kompleks. To sprzyja integracji i poczuciu wspólnoty, a zdecydowanie przeciwdziała samotności i wyizolowaniu. A trzeba pamiętać, że można mieć nowoczesną linię farmakologiczną, a nawet roboty, które pomagają nam w codziennym życiu, ale nic nigdy nie zastąpi bliskości drugiego człowieka. Na świecie istnieje wiele wypracowanych przez lata wzorców, dotyczących postępowania z osobami przewlekle chorymi, z których można czerpać, a jednocześnie tworzyć własny kierunek działania. Łącząc je w jedną całość możemy zyskać nowe rozwiązania technologiczne, infrastrukturalne, bytowe czy proceduralne. To będzie z korzyścią dla wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej.

– Dziękuję za rozmowę.

Share.

Comments are closed.