Cudze chwalicie… czyli lato z Tygodnikiem cz. 2

0

Zapraszamy Was na drugą część wyprawy po ciekawych i oryginalnych zakątkach naszego regionu. Jesteśmy przekonani, że także w tym zestawie każdy znajdzie coś dla siebie. A wielu ze zdziwieniem odkryje, że dosłownie „pod nosem” ma wszystko czego potrzebuje…

Bizony, labirynty i własny browar

Pałac w Kurozwękach został wybudowany przez rodzinę Kurozwęckich, a następnie przechodził kolejno w ręce Lanckorońskich, Sołtyków i Popielów. Na terenie kompleksu niedawno otwarty został mały browar, w którym można zobaczyć, w jaki sposób warzone jest piwo, a także można go spróbować. W swojej ofercie Browar Popiel ma kilka gatunków piw. Jak przekonują właściciele tego przybytku – na szczególną uwagę zasługuje piwo Pan Paweł, nazwane na cześć pradziada obecnego właściciela majątku. Trunek ten zdobył już dwie nagrody, w tym Sztos Staszowski – nagrodę publiczności przyznaną na pierwszym Festiwalu Piw Rzemieślniczych w Staszowie.

 

Dla najmłodszych atrakcją będą bizony. Można je zobaczyć z bliska – organizatorzy oferują tzw. safari bizon na przyczepie, można również przeżyć safari konno i w siodle obejrzeć największą w Polsce hodowlę bizonów amerykańskich. W Kurozwękach zresztą można nie tylko oglądać te zwierzęta, ale również… spróbować ich mięsa. Na miejscu można raczyć się stekami czy burgerami z bizona.

Na terenie zespołu pałacowo-parkowego prowadzone jest również minizoo, gdzie oprócz lam, kucyków szetlandzkich, królików, kóz miniaturek, strusia, koni i wielu innych, spotkamy też naprawdę wyjątkowe zwierzęta: bydło hecka – sztucznie wyhodowaną w latach 40. rasę krów, która powstała po to, żeby improdukować z powrotem do środowiska naturalnego tura z okresu neolitu. I z tego powodu nazywane jest współczesnym turem.

Dla miłośników labiryntów na terenie kompleksu dostępny jest słynny już labirynt w kukurydzy. Jest to już 13. edycja tego przedsięwzięcia. W tym roku labirynt ma powierzchnię 4 hektarów, a najszybsza prowadząca przez niego ścieżka ma niespełna 2 kilometry długości. Każdy, kto rozwiąże krzyżówkę i odnajdzie wszystkie punkty orientacyjne umieszczone na mapie, którą otrzymuje się wchodząc do labiryntu, otrzyma upominek.

Zespół pałacowo-parkowy w Kurozwękach swoją ofertą z pewnością zadowoli każdego, nawet najbardziej wymagającego gościa. Tym bardziej, że to wciąż nie wszystko. Wczesną jesienią, w okolicy października, w Kurozwękach odbędzie się duża, profesjonalnie przygotowana impreza nie tylko dla myśliwych – Hubertus. Szczegóły wkrótce.

Sięgają do tradycji

Szukacie pomysłu na popołudnie w towarzystwie znajomych, bliskich lub na niebanalną randkę? Proponujemy odwiedzić położoną w Górach Wysokich w gminie Dwikozy Winnicę Sandomierską.

Jej właściciele nawiązują do historii swoich przodków, którzy prowadzili winnicę w latach 30. To jednak nie tylko miejsce, w którym – jak sama nazwa wskazuje – produkowane jest wino. To atrakcja turystyczna znana w całej Polsce. Można tutaj dowiedzieć się wielu ciekawostek związanych z uprawą winorośli i wytwarzaniem królewskiego trunku. Zwiedzaniu towarzyszy degustacja. Także lokalnych serów sandomierskich – wytwarzanych przez właścicieli winnicy.

 

Prócz otwartego dla turystów gospodarstwa winiarskiego znajdą tu Państwo ciszę i odpoczynek od zgiełku miast oraz nocleg w przytulnych apartamentach – mówi właściciel winnicy Marceli Małkiewicz, od 15 lat zajmujący się uprawą winorośli. To mgr. inż ogrodnictwa, który lubi dzielić się swoją wiedzą. Osobiście prowadzi szkolenia z zakresu uprawy winorośli i wytwarzania wina najwyższej jakości, które potrafi zaspokoić najbardziej wymagające kubki smakowe.

Winnica to całe nasze życie. Opiekujemy się nią z pełnym zaangażowaniem, czerpiąc z tego nieopisaną radość i satysfakcję. Robimy wszystko, aby powstające u nas wina miały w sobie serce, które wkładamy w proces produkcji – mówi.

Mała Italia

Skoro jesteśmy nieopodal Sandomierza, to warto wstąpić do tego miasta nie tylko po to, by pospacerować po pięknej starówce. U stóp wzgórza zamkowego, kilka kroków od bulwaru wiślanego, wąwozu Królowej Jadwigi i samej starówki znajduje się wyjątkowa pizzeria. Jeśli chcecie zjeść smaczną pizzę w pięknym otoczeniu, warto wstąpić do Pizza & Pasta San Domingo.

 

Lokal inspiruje się kuchnią włoską, w której ważny jest nie tylko wyjątkowy smak, aromat i wygląd potraw, uzyskany dzięki zastosowaniu świeżych, najlepszych jakościowo składników i samodzielnemu przygotowywaniu dań. Równie ważna jest radość ze spotkania z bliskimi przy stole – bez pośpiechu, w miłej i ciepłej atmosferze.

Serwujemy pizzę włoską sporządzoną według klasycznej receptury z pieca opalanego drewnem. Ciasto z oryginalnej włoskiej mąki typu 00 jest cienkie i chrupiące, pełne smaku i aromatu. Korzystamy tylko z oryginalnych produktów włoskich, ponieważ cenimy sobie wysoką jakość naszych potraw. Ponadto nasz szef kuchni kształcił się i praktykował we Włoszech, a gotowanie to jego pasja – mówi Kamila Brania z Pizza & Pasta San Domingo.

W pizzerii używane są wyłącznie produkty świeże, naturalne i nieprzetworzone, ewentualnie przetworzone w niewielkim stopniu, bez zbędnych chemicznych dodatków.

Uważamy, że świetny produkt obroni się sam, nie potrzebuje on wielu dodatków ani przypraw. I na takich produktach budujemy naszą prostą w składniki, ale bogatą w doznania kulinarne kuchnię – dodaje pani Kamila.

Oprócz pizzy lokal proponuje również kilka rodzajów makaronów, przystawki, zupy, sałatki, desery, lemoniady i smoothie oraz świeżo wyciskane soki.

Tuż przed lokalem znajduje się duży, wygodny parking, na którym swobodnie zaparkować mogą nawet autokary.

Woda, zabawa, radość

Z Sandomierza jest tylko „kilka kroków” do Tarnobrzega. A tam, nad Jeziorem Tarnobrzeskim znajdziecie Wodny Park Rozrywki „Waterfun”. To jedyna tego typu atrakcja w tej części Polski. Na tafli wody o powierzchni ponad 2,5 tysiąca metrów kwadratowych czekają na was tory przeszkód, trampoliny, ścianki do wspinaczki, huśtawki.

Proponujemy rozrywkę, której nie można doświadczyć nigdzie w szerokiej okolicy. To atrakcja skierowana dla całych rodzin. Teren parku podzielony jest na dwie części, tak aby mogli z niego skorzystać wszyscy, nieleżenie od wieku, a także niezależnie od tego czy potrafią pływać – mówi Jan Wieleba, właściciel parku. – Nad bezpieczeństwem korzystających z parku osób czuwają wykwalifikowani ratownicy. Niezależnie od tego wszyscy, wchodząc na teren parku, obowiązkowo muszą założyć kamizelkę ratunkową. Dodatkowo dzieciom, które bawią się w strefie „A” może towarzyszyć dorosły opiekun.

To jednak nie jedyna niepowtarzalna w skali nie tylko regionu, ale nawet kraju, atrakcja jaką tutaj znajdziecie. W Wodnym Parku Rozrywki „Waterfun”wypożyczyć można elektryczne deski do pływania Kymera, na których można „śmigać” po jeziorze nawet z prędkością 37 kilometrów na godzinę! I – co najważniejsze – do korzystania z których nie potrzeba żadnych zezwoleń ani uprawnień motorowodnych.

Deski są banalnie proste w obsłudze. Każdy już od pierwszego kontaktu będzie umieć na nich pływać. Wystarczy położyć się na desce i wcisnąć „gaz” – tłumaczy J. Wieleba. Tyle teorii. Resztę musicie zobaczyć sami i przeżyć. Wodny Park Rozrywki znajdziecie przy wjeździe nad jezioro, po lewej stronie, obok bazy WOPR i policji.

Opowiem wam historię

Gdy już wyjdziecie z wody i skończycie opalanie warto wybrać się do Rozalina, w gminie Nowa Dęba, gdzie mieści się z kolei Muzeum Opowieści – ekspozycja pełna wspomnień i sprzętu produkowanego kiedyś i dziś w Zakładach Metalowych „Dezamet”.

Ekspozycja muzeum to nie sucho opisane fakty powstawania i funkcjonowania zakładu. Poprzez wywiady z ludźmi pracującymi tam kiedyś i dziś, jej twórcy chcą opowiadać piękną i bardzo ciekawą przeszłość fabryki i miasta, które wraz z tą fabryką powstawało.

Mieliśmy przyjemność poznać wielu wspaniałych ludzi chcących podzielić się opowieścią i  wzbogacić naszą ekspozycję pamiątką. A trzeba wiedzieć, że słynąca głównie z produkcji amunicji fabryka, w przeszłości produkowało także szeroki asortyment innych wyrobów, od żelazek, opiekaczy, gofrownic, po silniki motocyklowe i silniki zaburtowe do łodzi – mówi Marcin Kurnik, jeden z pomysłodawców powstanie muzeum.

Muzeum Opowieści zlokalizowane jest w starej, częściowo odremontowanej przez członków Przedsiębiorstwa Ekonomii Społecznej – Fundacji Q, Szkole Podstawowej. – To miejsce z historią, w którym kiedyś panował gwar na korytarzach. Mając świadomość i poszanowanie dla jego historii, dbamy o ślady, jakie przez wiele lat zapisywały się w tych murach. Zależy nam, żeby szkoła w Rozalinie wciąż gościła dzieci i dlatego stworzyliśmy ofertę specjalną dla szkół i grup zorganizowanych. Nasze muzeum systematycznie wprowadza udogodnienia i uatrakcyjnia swoje wystawy pod kątem najmłodszych zwiedzających.

Aktualnie w muzeum trwa QLtura fest – cyk spotkań z poetami i pisarzami. Ale nie tylko. To również muzyczne spotkania na żywo w przestrzeni coworkowej. Już 6 sierpnia odbędzie się kolejne spotkanie literackie, tym razem z Wojciechem Bonowiczem. 11 sierpnia zagra ZOLC – duet elektroniczny z Tarnobrzega, tworzony przez Arka Stokłosę oraz Martynę Gawlik. Natomiast 13 września odbędzie się drugi wieczorek z bardem, a zagra Henry No Hurry.

To jednak nie wszystko, co oferują członkowie fundacji. W rozalińskiej szkole powstała też przestrzeń coworkingowa. To alternatywa dla specjalistów wolnych zawodów, właścicieli małych firm bądź dla osób, które cenią sobie w pracy ciszę i spokój, a we własnym w domu nie mogą się skupić. Coworking to idea, w której wynajmowanie pomieszczeń biurowych jest zbędnym obciążeniem. Po zakończeniu zwiedzania muzeum można więc tutaj zakotwiczyć na dłużej.

Kulturalnie i po lasowiacku

W poszukiwaniu unikatowych w skali regionu miejsc warto wybrać się też do Stalowej Woli, gdzie niedawno powstał lokal pod nazwą KADŹ – Pijalnia Piw Niebanalnych. To miejsce, które z jednej strony odwołuje się do tradycji, a z drugiej – samo w sobie jest rewolucyjne. Miejsce przesiąknięte jest kulturą lasowiacką, ale pełne także akcentów nawiązujących do historii hutniczego miasta.

Za projektem tym stoi grupa przyjaciół, która wcześniej w domowych warunkach, w miejscowości Jata w gminie Jeżowe utworzyła mały browar rzemieślniczy. Od września 2018 roku produkują miesięcznie około 8 tysięcy litrów tradycyjnego, lekkiego, jasnego piwa oraz całą gamę piwa w stylu IPA – pszenicznego, tradycyjnego oraz z dodatkiem owoców, a także piwa kwaśne oraz ciemne mocne portery. Browar nosi nazwę Lasowiak. I – jak na taką nazwę przystało – prowadzi produkcję opartą na tradycyjnych metodach i przy użyciu naturalnych składników. Piwowarzy spod Stalowej Woli nie boją się jednak używać również niestandardowych składników, takich jak dereń, brzoskwinie czy herbata earl grey.

Ta sama grupa zapaleńców stworzyła Kadź. Menu lokalu z pewnością dla niejednego będzie zaskoczeniem. Znajdziemy w nim bowiem między innymi potrawy wegetariańskie na bazie lasowiackiej kuchni – jak zapiekanka ziemniaczana oraz pasta z grochu, a dla mięsożerców na przykład proziak z szarpaną wołowiną oraz fuczki, czyli placki z kiszonej kapusty, z gulaszem. W lokalu podawane są jedynie piwa rzemieślnicze produkowane przez browar Lasowiak oraz inne zaprzyjaźnione browary kraftowe.

Kadź to jednak przede wszystkim spotkania z kulturą. W chwili obecnej odwiedzający lokal mogą zapoznać się z pracami Roberta Wilka, fotoreportera muzycznego pochodzącego z Nowej Dęby. A w przygotowaniu są kolejne wystawy lokalnych artystów. W weekendy można posłuchać koncertów muzyki rockowej i jazzowej. W przygotowaniu są również pokazy warzenia piwa oraz gotowania i przyrządzania tradycyjnych potraw.

Ciekawostką jest fakt, że lokal powstał przy wsparciu środków publicznych, jako podmiot ekonomii społecznej, w którym zatrudnienie dostają osoby oddalone od rynku pracy lub matki powracające do aktywności zawodowej. Zlokalizowany jest przy Alejach Jana Pawła II, w dawnym budynku Mostostalu.

(jk), (rn)

About Author

Comments are closed.