Czekają na światełko w tunelu - Tygodnik Nadwiślański
środa, 26 stycznia
reklama

Czekają na światełko w tunelu

0

 tunelMieszkańcy Chmielowa-Lipki nie rozumieją, dlaczego z szerokiego na pięć metrów i wysokiego na prawie trzy tunelu przechodzącego przez wiadukt (a właściwie nasyp), po którym biegnie krajowa „dziewiątka”, mogą korzystać tylko piesi.

 – Kupę lat walczyliśmy o ten tunel. Wcze­śniej nawet przejścia nie było w tym miejscu. Po prostu był nasyp, ściana z ziemi – mówi pan Zbigniew Stelmach.

Były za to schodki na górę, po których w zimie strach było chodzić. Jak pokrył je lód w zasadzie nie dało się wejść na górę – wtrąca jeden z jego sąsiadów.

Niebezpiecznie nie było jednak na scho­dach, a na górze, czyli na samej „krajów­ce”, gdzie często dochodziło do wypadków z udziałem pieszych, w tym wypadków śmiertelnych.

W końcu w 2007 roku, po wielu inter­wencjach i pismach, po latach „molestowa­nia” Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zrobili ten tunel. To miało być przejście dla pieszych, ale wysokość tunelu jest taka, że – samochód spokojnie może przejechać. To znaczy mógłby, gdyby nie za­kaz – kontynuuje pan Zbigniew

Dla mieszkańców sprawa jest prosta: wystarczy, że pod znakiem zakazującym wjazdu do tunelu pojawi się tabliczka in­formująca, że nie dotyczy on samochodów osobowych albo aut wyższych niż na przy­kład 2,5 metra.

Skoro jest możliwość przejazdu, to po co robić problemy? Po co utrudniać ludziom ży­cie? Po co mają jeździć naokoło dziurawymi polnymi drogami – rozkłada wymownie ręce jedna z naszych rozmówczyń.

Mieszkańcy Chmielowa na dowód tego, że mają rację, wskazują, iż po obydwu stro­nach tunelu biegną betonowe „chodniki”, dzięki czemu piesi nie musieliby poruszać się tym samym pasem ruchu co samochody. Poza tym przekonują, że ruch jest tutaj nie­wielki, bo za „wiaduktem” stoi tylko osiem domów, a ci z drugiej część wsi nie za bar­dzo mają po co tu przyjeżdżać.

Jak mówią, tunelem, a raczej kierowca­mi, którzy za jego pomocą skracają sobie drogę do centrum miejscowości, wyjątkowo interesuje się policja.

Stoją schowani za nasypem, albo w bra­mie u któregoś z mieszkańców i łapią ludzi – mówi jeden z mieszańców przysiółka Lipka. – A co ciekawsze, oni nie jadą naokoło, tylko przez tunel. Im wolno, nam nie. Strażnicy miejscy też któregoś razu skorzystali z tego skrótu, jadąc do lasu.

Jeden z naszych rozmówców mówi, że za przejazd tunelem dostał swego czasu 400 złotych mandatu i 6 punktów karnych. Inny miał więcej szczęścia i ze spotkania ze stró­żami prawa odjechał z pouczeniem. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu „TN”.tunel

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.