Drogo jak… w Nowej Dębie

0

Nowa Dęba zyskała nową „atrakcję turystyczną”, o której niedawno informowało radio RMF FM, a reporterzy telewizji TVN Turbo przyjechali zrobić o niej program! Wygląda niepozornie – trzy niewysokie metalowe słupki, odgradzające parking przy domu kultury od ścieżki spacerowej. Nie wygląd słupków jest tutaj jednak najważniejszy, ale cena, za jaką je kupiono. Otóż tutejszy urząd zapłacił za nie ponad 25 tysięcy złotych, a więc ponad 8 tysięcy za każdy!

W kosztorysie przedstawionym przez firmę, która prowadziła przebudowę centrum Nowej Dęby, dziwić też może kilka innych cen za kupno i montaż tak zwanych elementów małej infrastruktury – na przykład 100 ławek parkowych i 40 koszy na śmieci za ponad 2 tysiące złotych za sztukę. Informacje te ujawnił były radny i kandydat na burmistrza Marek Ostapko, który od dawna wskazuje liczne nieprawidłowości  przy  inwestycjach  prowadzonych  w  ostatnim czasie  na  terenie  Nowej  Dęby.  Na  należącym  do  niego portalu  internetowym  opublikował  fotografię  fragmentu kosztorysu.

– Nigdy nie kupiłbym tych słupków za te pieniądze. To byłoby nieracjonalne – zarzeka się burmistrz Wiesław Ordon. Ale  słupki  stoją  i  są  „papiery”,  z  których  wynika,  że właśnie tyle kosztowały. Jak to możliwe?

 – W lutym 2012 roku gmina Nowa Dęba ogłosiła przetarg na rewitalizację placu majora Gryczmana, terenu wokół domu kultury i budowę placu zabaw w parku miejskim. Najniższa zaoferowana  cena  na  wykonanie  tego  zadania  wyniosła  5,6 miliona  złotych  i  z  wykonawcą,  który  ją  zaoferował,  gmina zawarła umowę o charakterze ryczałtowym – jedna cena za całość  zadania.  Wykonawca  prac  był  zobowiązany  dostarczyć kosztorys ofertowy do tej umowy. To on ustalał wartość poszczególnych  elementów,  które  złożyły  się  na  cenę  całego zadania: między innymi ułożenie płyt granitowych na placach, wykonanie oświetlenia, ścieżek rowerowych i pieszych, drogi, placu zabaw, chodników, terenów zielonych i tak dalej. A także montaż tych trzech słupków odgradzających parking przy domu kultury. Zgodnie z przyjętymi kryteriami oceny została wybrana najtańsza oferta, niezależnie od cen jednostkowych. Kolejna  była  droższa  o  sześćset  tysięcy  złotych –  mówi  burmistrz. – Zgodnie z ustawą Prawo zamówień publicznych gmina udzieliła zamówienia w trybie przetargu nieograniczonego, który nie przewiduje prowadzenia żadnych negocjacji, co do zaoferowanej ceny, czy to w odniesieniu do kosztów całkowitych zadania, czy też do poszczególnych cen jednostkowych. Ustawa jednoznacznie zakazuje dokonywania zmiany oferty cenowej po terminie ich złożenia. I tak było w tym przypadku.

– Burmistrz zapomniał dodać, że w specyfikacji zamówienia i projekcie były zupełnie inne słupki, a w trakcie realizacji robót budowlanych władze miasta wyraziły zgodę na zamianę na inne, pozostawiając jednak tę samą bardzo wysoką cenę. W  podobny  sposób  zamieniono  inne  materiały  budowlane na kwotę ponad 2,2 miliona złotych przy wartości kontraktu 5,5  miliona.  Wszystko  bez  wymaganych  prawem  i  umową aneksów – komentuje Marek Ostapko. (…)

Rafał Nieckarz

Więcej w papierowym wydaniu “TN”.

Share.

Comments are closed.